Siła, która tkwi w Spotkaniu

Kiedy byłem małym chłopcem, a z czasem i nastolatkiem, moja relacja z Bogiem była częsta, regularna i generalnie intensywna. Istniała od zawsze, a przez to była też dość nawykowa. Spora część mojego wychowania miała miejsce w zakrystii i przy ołtarzu. Kościół był przedłużeniem mojego domu, a sprawy Boże wydawały mi się najbardziej esencjonalne i znaczące. Dojrzewanie jednak odciągało „do świata” i jego pokus, a relacja z Panem Bogiem stała się na moment trochę bardziej niedbała. Tak oto wyglądał mój późnolicealny bunt, którego rzeczywiste konsekwencje odczułem z lekkim opóźnieniem. To jednak historia na zupełnie inny wpis. Dziś chciałbym się skoncentrować na jakości spotkań i ich wadze, bo ten temat – choć tak podstawowy – wydaje się niekiedy zaniedbywany.

Z dzisiejszej perspektywy, gdy myślę o relacji z Bogiem, na pierwszy plan wysuwa się nie to jak często, jak urozmaicenie i pięknie, ale jak bardzo i z jakim zaangażowaniem się to odbywa. Spotkanie ma bowiem wartość kluczową. Jednak Spotkanie spotkaniu nie równe. Są te błahe, przygodne, w przelocie. Są te z przymusu, służbowe lub takie, które odbyć wypada. Są te regularne, ale pozbawione emocji, zawsze według identycznego wzoru, jakby o krok od wypalenia. Są w końcu te, które choć oczywiście często przebiegają podobnie, to mają w sobie moc i pełne są świeżości oraz prawdy. Chyba zgodzimy się, że każdy z nas najbardziej lubi te ostatnie. Pytanie więc czy tak wyglądają nasze spotkania z Panem?

Ewangelia wg św. Łukasza w perykopie o uczniach z Emaus [Łk 24,13-35] pokazuje nam na wymownym przykładzie jak w różny sposób można przeżyć spotkanie z Bogiem. Oto dwóch uczniów Chrystusa w trzy dni po Jego śmierci na krzyżu zmierzało do miasteczka położonego ok. 11 km od Jerozolimy. I choć Jezus szedł z nimi i godzinami wykładał im Pisma, od Mojżesza poprzez wszystkich proroków, oni byli Go w stanie rozpoznać dopiero, gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Jak pisze św. Łukasz: wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu.

Pan Bóg zaprasza nas na spotkanie codziennie. W sposób szczególny zaprasza nas w każdą niedzielę. I tak jak możemy „odbębnić” pacierz, a w niedzielę „zaliczyć” Mszę, tak i możemy Spotkać się w codziennej modlitwie i podczas niedzielnego łamania chleba. Przyjaźń nie bierze się znikąd – wymaga rozmów, licznych prób sytuacyjnych, zaufania, spojrzenia skierowanego w tym samym kierunku, a przede wszystkim miłości. Nie da się kochać na pół gwizdka. Wówczas z miłości pozostają jedynie puste deklaracje. Tak więc warto zadbać o jakość tych spotkań z Panem, byśmy nie pluli sobie później w brodę jak uczniowie z Emaus: «Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?». Już za parę minut rozpoczyna się druga niedziela Adwentu. Jeśli akurat jesteście w Warszawie, to może właśnie ta okazja do Spotkania wyda się Wam ciekawa: Adwentowe Rekolekcje Jazzowe? Według mnie u dominikanów zawsze jak w domu!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s