Drogę dla Pana przygotujcie na pustyni

«Drogę dla Pana przygotujcie na pustyni, wyrównajcie na pustkowiu gościniec naszemu Bogu! Niech się podniosą wszystkie doliny, a wszystkie góry i wzgórza obniżą; równiną niechaj się staną urwiska, a strome zbocza niziną gładką. Wtedy się chwała Pańska objawi, razem ją wszelkie ciało zobaczy, bo usta Pańskie to powiedziały». [Iz 40,3-5]

Druga niedziela Adwentu, w tym roku aż jedna trzecia bliżej do Bożego Narodzenia, a mnie dziś uderzył fragment czytania ze Starego Testamentu. Może trochę było w tym też zasługi głoszącego szersze rekolekcyjne rozważania o. Tomasza Nowaka OP, ale Duch Święty zrobił niewątpliwie swoje. Wróciłem właśnie do domu z wieczornej Mszy św. na Freta o 21.30, a w głowie szumi wciąż ta wizja harmonijnego balansu, jaki zawarta jest w Bożym planie dla nas, ludzi. Zadanie, jakie Bóg nam dał jest piękne w swej prostocie – po ludzku zresztą zdawać by się mogło nieosiągalnej.

Oto bowiem mamy zadbać, by wprowadzić harmonię w nasz pomarszczony, niejednolity, czasem wyboisty, czasem trudny, bo stromy, innym razem urwisty krajobraz życia. Krajobraz naszych uczynków. Krajobraz nieraz grzeszny i niezgodny z wolą Pana. Krajobraz dla każdego indywidualnie skrojony, byśmy się z nim zmierzyli, byśmy go wyprostowali i byśmy uczynili go sobie poddanym – tak, by zrobić miejsce dla Pana Boga. To, co wystaje, czego w nas za dużo, co wybija się – często niepotrzebnie – na pierwszy plan ma zostać uniżone. To zaś, co zbyt uniżone, czego w nas za mało, co jest brakiem, to właśnie ma zostać rozbudzone i wywyższone. Bogu oddając pole do działania, przyjmując Jego łaskę, by móc odmienić siebie, dajemy szansę rzeczywistej zmianie. Bez tej zmiany będziemy zawsze okaleczeni i zniewoleni przez swoje grzechy, słabości, pokusy.

Kiedy zmieniamy się z Bogiem w sercu, stajemy się mocniejsi. Prawdziwie mocniejsi – ta moc nie ma nic wspólnego z siłą. Przeciwnie, ma wiele wspólnego z delikatnością i wrażliwością. Sami nic nie znaczymy, a doświadczyć obecności Boga możemy jedynie w ciszy. Z niej właśnie wyłania się delikatnie Mądrość i w tej ciszy rodzi się potrzeba odpowiedzenia na Bożą wolę. Krajobrazu nie zmienia się poprzez ostrzał artyleryjski i eksplozje (jak to naście lat temu czynili talibowie ze starożytnymi posągami Buddy). Krajobraz zmienia się poprzez zaufanie i powierzenie się Panu. Z Jego pomocą zgarbieni i uniżeni wyprostują kręgosłup, a chełpiący się i nos zadzierający spokornieją i mniej się będą pysznić.

Mam takie doświadczenie życiowe, że Pan Bóg daje każdemu dokładnie według jego możliwości – zestaw zadań skrojony dokładnie na miarę. Pozwala każdemu mierzyć się ze sobą, ze swymi własnymi przywarami, z meandrami swej grzesznej natury, aby mógł się sprawdzić i by mógł dać świadectwo swej przynależności. To nie zawsze jest łatwe, ale to jest właśnie najpiękniejsze! Gdyby było zbyt prosto, to nie potrafilibyśmy docenić Piękna wykonanej pracy. Gdybyśmy nie upadali i nie taplali się w grzechu, to nie moglibyśmy docenić wagi i doskonałości Dobra, jakim obdarza nas Bóg. Gdybyśmy nie mieli szansy wzrastać, to znowu nigdy w życiu nie doświadczylibyśmy Prawdy i zawsze bylibyśmy niedojrzali jako ludzie.

Boże Narodzenie się zbliża, a nasze drogi czekają, by być przygotowane na przyjście Pana. Możemy zmieniać się lub możemy biernie tkwić w tym samym punkcie. Możemy aktywnie wyglądać nadchodzącego Mesjasza lub skoncentrować się na sobie i swych doczesnych potrzebach. Możemy wybrać życie albo wybrać śmierć. Bóg daje nam wolną wolę i zaprasza, byśmy z niej mądrze skorzystali. Czas zakasać rękawy i zacząć przygotowywać Mu drogę, bo byłoby głupio zmarnować swą szansę!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s