Słowo dające nam nadzieję

Podczas wczorajszej Eucharystii, poza fragmentem z czytania z Księgi Izajasza, moją uwagę zwrócił też psalm [Ps 85(84)]. Dokładnie jego fragment, mówiący o tym, iż łaska i wierność spotkają się z sobą, ucałują się sprawiedliwość i pokój; wierność z ziemi wyrośnie, a sprawiedliwość spojrzy z nieba. Ten obraz pojednania nieba z ziemią, jak i obraz urzeczywistnionej sprawiedliwości i pokoju, wydał mi się wyjątkowo radosny i optymistyczny. Szczególnie w tym czasie oczekiwania na przyjście Zbawiciela, gdy jakoś bardziej wyraziste stają się wszelkie akty dobroci i wizja mającego nadejść pewnego dnia Królestwa jeszcze mocniej się unaocznia.

Zostawiłem jednak ten fragment, skoncentrowawszy się na czytaniu. Dziś przyszedł poranek i minęło południe. Zorientowawszy się, że mój plan, by wieczorem pójść na Freta na drugi dzień rekolekcji, nie ma szans na realizację w związku ze służbową kolacją, sięgnąłem po zestaw dzisiejszych czytań. Ku mojemu zaskoczeniu psalm z wczoraj powtórzył się i dziś. Jakbym miał do niego wrócić i jakbym nie miał go przeoczyć. Szczególnie, że dziś potrzebowałem takiego właśnie wsparcia w postaci Słowa.

Poranek zaczął się burzliwie i słabość wzięła górę nad porządkiem. Grzech zawsze jest jak policzek, ale czasem zły tak celnie uderza, że żal, który pozostaje, podcina skrzydła i działa niczym pocisk typu dum-dum – szarpie na wskroś i pozostawia bez jakiejkolwiek nadziei, że uda się wyjść cało z tej spirali zła. Jednym słowem: najgorzej! I oto właśnie Słowo przychodzi i wpuszcza pokrzepiający promyk tejże nadziei właśnie. Bóg mówi bądź wierny, nie łam się, nie poddawaj, a czeka cię nagroda, czeka cię pokój wieczny. Pan sam szczęściem obdarzy, a nasza ziemia wyda swój owoc; sprawiedliwość będzie kroczyć przed Nim, a śladami Jego kroków zbawienie.

Nie lubię uduchawiać rzeczywistości na każdym kroku, ale wiem też, że trzeba dostrzegać znaki, a także Boże cuda. Ten promyk nadziei to właśnie taki drobny znak. Przypomnienie – Jestem tu i czuwam! Jestem obok – zaufaj i już się nie smuć, ani się nie lękaj. W biegu i w swej małości zapominamy czasem, że jesteśmy powołani do rzeczy wielkich, mimo że po drodze z pewnością czasem będziemy upadać. Trzeba pogodzić się z tą dwoistością i kroczyć w obranym kierunku. Ja się staram, mimo swych własnych słabości. I do tej niekiedy krętej drogi zapraszam Pana Boga. W końcu jak mówi wspomniany psalm: zaprawdę, bliskie jest Jego zbawienie dla tych, którzy Mu cześć oddają, i chwała zamieszka w naszej ziemi.

1 Comment

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s