Bóg, który daje nam szansę

Dzisiejsza Ewangelia [Łk 1,5-25] jest kolejną już adwentową lekturą skoncentrowaną na osobie Jana Chrzciciela. Tak jednak jak radosną wieść o przyjściu Boga na świat w ciele człowieka poznajemy poprzez tajemnicę pokornej, twierdzącej odpowiedzi Maryi na zwiastowanie anielskie – otwierającą drogę do działania dla łaski Bożej, tak też przyjście na świat Jana Chrzciciela obserwujemy w scenie, w której anioł oznajmia Zachariaszowi, iż Bóg wysłuchał jego próśb i mimo podeszłego wieku jego żona, Elżbieta, urodzi mu syna, który będzie wielki w oczach Pana. Anioł dodaje też: już w łonie matki napełniony będzie Duchem Świętym; wielu spośród synów Izraela nawróci do Pana, Boga ich.

Od razu rzuca się w oczy różnica tych dwóch sytuacji. W pierwszej anioł przychodzi do Maryi i oznajmia jej wolę Bożą, a Maryja godzi się na nią – pokornie, bez chwili zawahania i namysłu. Wycofując się, robi miejsce dla tego, który ma przyjść. W drugiej sytuacji ten sam anioł Gabriel przychodzi do Zachariasza, by poinformować go, że Pan Bóg wysłuchał jego próśb. Ten jednak dopytuje, jakby wątpił lub nie dowierzał. Mimo że – w przeciwieństwie do Najświętszej Maryi Panny, która jest niejako nagle wplątana w wielki Boży plan dla ludzkości – Zachariasz całymi laty modlił się o potomstwo, prosił i błagał Boga o nie, to jednak w chwili tak wyjątkowej, kiedy to anioł Pański zwiastuje mu, że oto jego prośba została spełniona, czyli innymi słowy: gdy dzieje się rzecz spektakularna, której pewnie niewielu z nas miało i będzie mieć szansę w analogiczny sposób doświadczyć, ten wciąż nie umie tego przyjąć i uznać, że oto uczestniczy w cudzie. Bóg okazuje swą potęgę i posyła archanioła z dobrą nowiną, a człowiek mówi: ale jak to – czy aby na pewno? Można by rzec: ręce opadają, ale jestem przekonany, że każdy z nas doświadczył takiej sytuacji, w której umniejszał znaki, nie dostrzegał cudów, Boże sprawstwo odrzucał jako właściwy kod do interpretacji rzeczywistości. Nawet kiedy wierzymy, to czasem postępujemy tak, jakbyśmy wcale nie wierzyli. Jakby Bóg był tylko w kościele, na lekcji religii albo podczas modlitwy. Jakby nie był zawsze i wszędzie.

Jestem też pewien, że wielu z nas, nawet jeśli przeżywało swoje nawrócenia – niekiedy zresztą dość spektakularne, ale i widziało oraz dostrzegało dzieła Boże w swym życiu, dziś milczy, jakby wstydząc się o tym głośno mówić. Rozumiem to, filtrując przez własne doświadczenie, bo kiedy Pan Bóg znów pociągnął mnie k’Sobie i nawróciłem się, miałem opór przed mówieniem o Bogu i Jego dziełach. Wymagało trochę czasu i sporo modlitwy, bym przestał się bać i zaczął mówić. Niniejszy, powstający od niedawna niecodziennik jest również próbą przełamania kolejnej bariery – rozpoczęcie publicznego, bądź co bądź, mówienia o własnej relacji z Panem Bogiem traktuję jako kolejny etap na tej drodze do wyzwalania się z okopów „wiary na własny użytek”, która jak się dziś zdaje miejscami jest dość powszechna. Na pewno widoczna jest w Warszawie i większych polskich miastach, choć z pewnością nie tylko tu. Bóg zaprasza nas do przełamania tego lęku. Zaprasza nas, byśmy z dumą o Nim mówili. To nie znaczy, że mamy krzyczeć, ani tym bardziej „wymachiwać” Nim wszem i wobec. Tak przynajmniej to rozumiem. Mówić o Panu Bogu to żyć Jego Ewangelią na co dzień, a także zgodnie ze swymi talentami opowiadać o Nim słowem, czynem, każdym dziełem.

Wracając jednak do dzisiejszego Słowa, warto zwrócić uwagę na jeszcze jedno. Pan Bóg odpowiada na powątpiewanie Zachariasza miłosiernie i sprawiedliwie. Mógłby przecież zarzucić swój plan i zrezygnować z ofiarowania mu potomstwa. Anioł mówi jednak w Jego imieniu: «Ja jestem Gabriel, który stoję przed Bogiem. A zostałem posłany, aby mówić z tobą i oznajmić ci tę wieść radosną. A oto będziesz niemy i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, w którym się to stanie, bo nie uwierzyłeś moim słowom, które się spełnią w swoim czasie». Tym samym Pan Bóg stara się powiedzieć Zachariaszowi: nie będziesz mówić o tym, w co wątpisz, zanim ujrzysz i pojmiesz moc Pańską. Bóg mówi: poprzez pokorę wiedzie droga prowadząca do Mnie. Podążaj tą drogą, ufaj i nie wahaj się, a będziesz szczęśliwy i będziesz żył w łasce Pańskiej. Bóg pokazuje swe miłosierdzie i swą miłość. Daje szansę, by człowiek dojrzał i zrozumiał Jego plan. Zawsze daje szansę – to jest jedna z najpiękniejszych prawd o Bogu w relacji z ludźmi. Dla nas zaś wyjątkowo cenna nauka, warta wdrażania również w naszych codziennych relacjach z innymi.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s