Chcąc mówić o Bogu po ludzku

Przedwczorajsza Ewangelia przypomina fragment odczytywany niedawno w trzecią niedzielę Adwentu, tj. w niedzielę radości – Gaudete, opisujący świadectwo Jana Chrzciciela o Chrystusie. To ten fragment [J 1,19-28], w którym najpierw Jan Chrzciciel mówi kim nie jest, a kończy wskazując na Jezusa jako Syna Bożego. Po drodze mówi między innymi za Izajaszem: Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską. Wszystkie wypowiedzi Jana Chrzciciela z tego fragmentu Ewangelii brzmią z jednej strony podniośle, z drugiej dość tajemniczo – taka myśl mi przyszła, kiedy tym razem pochylałem się nad przywołanym tekstem. I mam taką kroczącą, by nie powiedzieć pełzającą, refleksję od przedwczoraj, że o ile słowa Jana Chrzciciela w szerszym kontekście Pisma Świętego brzmią zrozumiale i czytelnie, o tyle nasz język, którym świadczymy o Panu Bogu, często jest językiem dziwnym, czasem przesadzonym, a niekiedy brzmiącym wręcz obłąkańczo. Pragnę zresztą zacząć od uderzenia się w pierś, bo mam wrażenie, że sam cierpię momentami na „odloty lingwistyczne”, kiedy staram się coś powiedzieć o swojej relacji z Panem Bogiem. I niestety nie jest zadowalającym wytłumaczeniem fakt, iż mój styl wypowiedzi pochodzi wprost z mojego rodzinnego DNA. Fakt jest taki, że podejmowane przeze mnie próby powściągania się w tym względzie nie zawsze przynoszą zadowalające efekty.

Dwa dni temu spotkałem się z moim dobrym znajomym i wybraliśmy się do kina na film „Happy End”, w reżyserii Michaela Hanekego – smutną i poruszającą opowieść o erozji uczuć w rodzinie i współczesnym powolnym rozkładzie cywilizacji, uwikłanej w pustkę konsumpcji, kaleką poprzez brak duchowości i zamknięcie na Prawdę. Po filmie poszliśmy z Krzyśkiem na wino, by pogadać i nadrobić zaległości, bo nie widzieliśmy się dłuższą chwilę. Momentami, co przecież nieuniknione, kiedy rozmawia się o sprawach dla nas naprawdę ważnych, konieczną referencją w wypowiedzi staje się Bóg. I tak było też tym razem, bo tylko tak mogłem w pełni wyrazić kontekst postaw, zachowań, a często też moich (pozytywnych) emocji czy nastawienia odnośnie wybranych zagadnień. Krzysiek nie wierzy w Boga, więc starałem się mówić zrozumiale i prosto – bez jakiejś niepotrzebnej i nieuzasadnionej, bądź co bądź, „ekstazy”. Uderzyło mnie jak dużo energii muszę momentami poświęcać, by przełożyć prawdy wiary na język zrozumiały dla kogoś, komu są one odległe. Czy warto dbać o prostotę przekazu? Oczywiście, że warto! Przy okazji pojąłem jednak jak łatwo można się zapomnieć i nie szanując aparatu pojęciowego rozmówcy przekreślić wiele dróg, które mogłyby zaprowadzić daną osobę bliżej Pana.

Pisałem ostatnio o bliskości Pana Boga. Mam nieodparte wrażenie, że czasem poprzez język, którym o Nim mówimy, sprawiamy, iż wcale nie wydaje się On bliski dla tych, którzy Go wciąż nie znają. A przecież powinno być zupełnie inaczej! Ta bliskość powinna się naturalnie wyrażać również w języku, którym o naszej relacji z Panem próbujemy opowiedzieć. Słowo, które głosimy jako chrześcijanie, napełniać powinno nadzieją. W Słowie objawia się nam nasz Pan. Wyznajemy Je i karmimy się Nim. Dla Boga jesteśmy instrumentem, na którym Pan wygrywa sobie znane melodie. Słowa, które płyną z nas, szczególnie te, które próbują otrzeć się o Prawdę i o Niej zaświadczyć, powinny tę Prawdę oddawać, a Ona kryje się w prostocie. Jest czytelna i bliska. Jest dobra, bo mówi o Dobru – i to o jedynym prawdziwym Dobru. Podszyta jest zawsze Miłością. Papież twierdzi, że kerygmat wyraża się w słowach: «Jezus Chrystus cię kocha, dał swoje życie, aby cię zbawić, a teraz jest żywy u twego boku codziennie, aby cię oświecić, umocnić i wyzwolić» [Papież Franciszek, Evangelii Gaudium, 164]. Od tej lekcji trzeba zaczynać drogę z Bogiem, ale i do tej nauki trzeba zawsze wracać, bo jest pierwsza i najistotniejsza.

Jesteśmy wezwani, aby głosić i wielbić Boga. Radośnie wykrzykuj na cześć Pana, cała ziemio [Ps 98(97),4] – mówi psalmista w śpiewanym wczoraj fragmencie Hymnu na cześć Pana-Króla. Nie powinniśmy swojej wiary zachowywać jedynie dla siebie. Inną oczywiście jest sprawą, by nie popaść w przesadę, a czasem – gdy wierzy się mocno – bywa o to łatwo. Powściągliwość jest cnotą i warto pohamować się od zbawiania całego świata na raz poprzez ciągłe mówienie o Bogu, bo ta strategia przeważnie jest kontrproduktywna. Najlepszym świadectwem zawsze jest czyn, słowo zaś powinno być raczej odpowiedzią na pytanie o Boga lub subtelnym, nienachalnym zaproszeniem do poznania Pana, które komuś „wręczamy”. By mogło spełnić swoje zadanie, powinno być zrozumiałe, ale i nie powinno być imperatywne – każdy z nas został obdarzony wolną wolą i każdy z nas został powołany do tego, by z niej korzystać. Warto też pamiętać o tym, że Bóg jest i działa bez względu na to, co my chcemy lub próbujemy o Nim powiedzieć. Słuchając niektórych wypowiedzi wypadałoby wręcz czasem powiedzieć: na całe szczęście! Dlatego tak istotne jest, by mówić o Nim tak, jeśli już w jakiejś sytuacji się na to zdecydujemy, aby nie zbudować muru pomiędzy kimś kto Boga szuka a Prawdą. Nie przysporzy nam bowiem zasług, a Bogu chwały, jeśli zamiast skutecznie towarzyszyć komuś na drodze ku Panu, odepchniemy go od Niego i zniechęcimy do lepszego poznania.

Dziś w czytaniu słyszymy: Dzieci, nie dajcie się zwodzić nikomu; kto postępuje sprawiedliwie, jest sprawiedliwy, tak jak On jest sprawiedliwy. Kto grzeszy, jest dzieckiem diabła, ponieważ diabeł trwa w grzechu od początku. Syn Boży objawił się po to, aby zniszczyć dzieła diabła [1J 3,7-8]. Wypaczając Prawdę grzeszymy – nieważne czy czynem, czy słowem. Ta świadomość powinna nas uwrażliwiać, by z większą troską dobierać słowa, które mają zaświadczać o Bogu i o naszej wierze. Jeśli Pan Bóg wzywa nas, byśmy szli do ludzi, to po to, by głosić Miłość – nie zaś po to, by szerzyć nienawiść, kłamstwo i obłudę. Łatwiej powiedzieć niż zrobić – to także jest nasz krzyż. Prowadź nas, Panie, i w każdym spotkaniu bądź odczuwalnie obecny. Nie daj nam nigdy zapomnieć, że Jesteś!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s