Zerwane więzi, czyli droga donikąd

Dziś chciałbym krótko nad utratą łaski uświęcającej się pochylić, bo i taki ten mój dzień… Przedziwne jak bardzo doświadczenie grzechu, a w konsekwencji zerwanej więzi z Panem bywa odczuwalne. Ileż prawdy o Bogu zawiera się w tej pustce, którą grzech wytwarza. Gdy grzeszę, a później dopuszczam do siebie świadomość grzeszności swej natury – u swych początków jakże czystej, czuję nieomal fizycznie jak zrywa się więź, łącząca mnie z Panem Bogiem, i jak wpadam w otchłań pustki – zimną, ciemną i przerażającą. To jest namiastka piekła, które jest niezaspokojeniem, niespełnieniem i wieczną udręką. Przeciwieństwo zaś to Miłość – Pełnia. W pustce doświadczyć można Jej braku. Czasem poprzez ten brak Pan Bóg potrafi przyciągnąć nas do siebie. Sam mam takie doświadczenie ocknięcia się w pustce i dostrzeżenia, że medytować należy Pełnię i podążać ścieżką, wytyczoną nam wprost ku Niej.

Każdy grzech, szczególnie ten sam – znów powtarzany, prowadzi do coraz większego zerwania więzi z Panem. Wystawia nas na działanie złego, który skutecznie umie wykorzystać nasze słabości, tak by zakraść się do naszego życia i naszej codzienności. Z każdym kolejnym grzechem stajemy się słabsi, bo nasza ocena staje się zaburzona, więc i korzystamy z naszej wolnej woli niezgodnie z Bożymi przykazaniami. Spirala grzechu napędza się coraz bardziej i czasem trudno przestać. Zaczyna się przeciąganie liny i racjonalizowanie. Może to nie była jednak aż taka ciężka przewina? Przecież są różne „okoliczności łagodzące”! A w ogóle, to ja nie wiedziałem tak do końca, że to jest grzech… Zaczyna się targowanie z Panem Bogiem i naginanie sumienia. A wystarczy przyjść do Pana ufnie i wyłożyć Mu grzechy, modląc się o siłę i łaskę poprawy.

Bóg wzywa nas do pokuty. Rozdzierajcie jednak serca wasze, a nie szaty! Nawróćcie się do Pana Boga waszego! On bowiem jest łaskawy, miłosierny, nieskory do gniewu i wielki w łaskawości, a lituje się na widok niedoli [Jl 2,13]. Pokuta ma prowadzić do pojednania, a o tym tak łatwo niekiedy zapomnieć. Chcemy wyrzucić z siebie listę grzechów, a z tyłu głowy majaczy myśl, że teraz już będziemy żyć na zawsze bez grzechu. Prawda jest jednak brutalnie odmienna – na 99% będziemy znów grzeszyć i co gorsza – znów w identyczny sposób! Znów upadnę. Znów zdradzę Pana i odwrócę się od Niego. Dopóki jednak będę w stanie wyciągnąć lekcję pokory i zwrócić się ponownie ku Niemu, to jestem bezpieczny w Panu. Nie mogę sam się zmienić, choćbym i do spowiedzi chodził co drugi dzień, a pół dnia spędzał leżąc krzyżem. To mogłoby pewnie pomóc, choć głowy nie daję! Od Boga zależy każda jednostkowa ścieżka i łaska kroczenia po niej. Moją wolą mogę wpuszczać Pana i Jego plany dla mnie do swego życia, ale to On działa i odmienia moje drogi. Bez Jego łaski nic, nigdzie i nigdy. I to jest lekcja, o której próbuję pamiętać zawsze, gdy upadam.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s