Powołanie objawiane jest nam co dnia

Nie wiem czy wszystkim znany jest serial „Młody papież”, ale jeśli ktoś go nie widział, to naprawdę polecam z całego serca. Obejrzałem pierwszy sezon dwa razy i czekam z niecierpliwością na drugi. Warto oczywiście oglądać go z dozą dystansu, bo to jednak filmowa fikcja, choć przez to, że jest bardzo dobrze zrealizowany, to naprawdę potrafi uwieść. Intrygujący jest już sam – wyrazisty aż do bólu – tytułowy bohater, czyli młody papież. Czemu o tym teraz wspominam? Byłem bowiem dziś po południu na Mszy świętej i mam takie poczucie, że kazanie dziś wygłoszone, było niejako żywcem wyjęte z tego serialu. Miało ten sam posmak radykalizmu w interpretowaniu Słowa, co przynajmniej połowa tekstów padających z ust Jude’a Law, grającego postać serialowego papieża, ale i zostawiało mnóstwo wątpliwości – tak jak serial.

Zacytuję dzisiejszą Ewangelię o wyborze Dwunastu [Mk 3,13-19] w całości, jako że do najdłuższych nie należy, a da pełen kontekst reszcie tego wpisu. Potem wyszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego. I ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki, i by mieli władzę wypędzać złe duchy. Ustanowił więc Dwunastu: Szymona, któremu nadał imię Piotr; dalej Jakuba, syna Zebedeusza, i Jana, brata Jakuba, którym nadał przydomek Boanerges, to znaczy synowie gromu; dalej Andrzeja, Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Tomasza, Jakuba, syna Alfeusza, Tadeusza, Szymona Gorliwego i Judasza Iskariotę, który właśnie Go wydał.

Homiletyk stwierdził, że jest to jeden z najbardziej radykalnych fragmentów Ewangelii – antyegalitarny, niedemokratyczny, a ponadto seksistowski, gdyż Jezus wybiera kogo chce, wyjmując tym samym Dwunastu poza nawias równości, autorytarnie i w sposób nieznoszący sprzeciwu, a do tego powołuje samych mężczyzn, mimo że w Jego otoczeniu są przecież także kobiety. Kazanie pokazywało różnicę pomiędzy powołaniem do kapłaństwa, życia zakonnego i małżeństwa, wskazując na kapłaństwo jako stan z goła odmienny od innych. Padło wszakże deklaratywne „nie lepszy od innych”, ale ton i przebieg dalszego wywodu wskazywał jednak na rzeczywistą wyższość, co wyrażało się w takich stwierdzeniach jak np. „jedynie kapłan jest kanałem łaski Bożej”, „tylko kapłan może udzielać sakramentów”, etc. W konkluzji padło zaś zdanie: „nie dajcie sobie wmówić, że wszystkie powołania są sobie równe”.

I tu zaczyna się dyskusja – taka trochę pseudoakademicka. Co do zasady bowiem twierdzenia, które padły, zgodne są z wykładnią Magisterium, jednak zakres pola interpretacyjnego został przez kapłana zarysowany jak dla mnie nazbyt szeroko i wykluczająco – być może nawet wbrew zamysłowi samego głoszącego. W słowach kazania pobrzmiewały głosy Soboru Trydenckiego oraz znacznie późniejszej encykliki Piusa XII o tzw. świętym dziewictwie. Postanowienia pierwszego, zawarte w 10 kanonie (Kanony o sakramencie małżeństwa), stwierdzają, iż gdyby ktoś mówił, że stan małżeński trzeba stawiać ponad stanem dziewictwa lub celibatu, i że nie jest lepiej i szczęśliwiej pozostać w dziewictwie lub w celibacie niż łączyć się małżeństwem – niech będzie wyklęty. Encyklika Sacra Virginitas zaś głosi, iż słusznym jest twierdzenie – jak Kościół przepięknie naucza – że święte dziewictwo wzniosłością przewyższa małżeństwo. […] Już Boski Zbawiciel obwieścił tę prawdę, powtórzoną przez Apostoła narodów; że dziewictwo i celibat niepomiernie wyżej stoją nad małżeństwo. Prawdę tę ustawicznie i jednomyślnie wyjaśniana przez Ojców i Doktorów Kościoła na św. Soborze Trydenckim uroczyście ogłoszono jako dogmat wiary. Pamiętajmy, że są to oczywiście dokumenty sprzed Vaticanum Secundum, ale Sobór z lat 60. XX wieku nie zniósł przecież dogmatów wiary przyjętych na Concilium TridentinumInną sprawą jest fakt, iż dzisiaj była mowa o kapłaństwie, a święte dziewictwo to przecież także np. życie konsekrowane, które nie musi – choć nieraz może – pokrywać się z kapłaństwem. Powołanie do życia konsekrowanego zostało dziś postawione z boku, by nie powiedzieć – poniżej powołania do kapłaństwa, a tak to niestety zabrzmiało, mimo przeciwnych deklaracji wstępnych.

Przyznam, że mierzę się z dylematem wewnętrznym po tym, co usłyszałem. Prawdą jest, że ludzie są powołani do różnych zadań – to nie ulega wręcz wątpliwości. Prawdą jest także, iż kapłaństwo różni się od innych powołań. Zgadzam się zresztą również – patrząc na to z pewnej, bardzo konkretnej perspektywy – z dość topornie dziś brzmiącymi kanonami Soboru Trydenckiego oraz ich powtórzeniem i rozwinięciem w encyklice papieskiej z 1954 roku. Czasy jednak wymagają większej refleksji nad stylem i sposobem komunikowania wspomnianych prawd. Nie ma miejsca na niedopowiedzenia, brak precyzji lub nazbyt emocjonalnie zabarwione wypowiedzi, które mogą budzić uzasadnione wątpliwości. Jak dla mnie w dzisiejszym kazaniu pobrzmiewało za dużo rozbuchanego ego kapłana, jego pewności siebie i przekonania o własnej nieomylności w odczytywaniu Słowa. Dla mnie to jest coś, czego szczególnie księżą powinni unikać, a wręcz się tego wystrzegać. Głoszenie Słowa nigdy nie powinno się przerodzić w budowanie murów, a wszelkie niejasności oddalają od siebie ludzi. Najgorzej, jeśli mogłyby oddalić kogoś w ten sposób od Boga, a konsternacja wyraziście wypisana na twarzach obecnych dziś w kościele, nie świadczyła o ich przybliżaniu się do Pana.

Chcę się też podzielić tym, co ja usłyszałem w dzisiejszej Ewangelii – coś odmiennego, ale i komplementarnego do tego, co zobaczył w Niej kapłan, głoszący kazanie. Oto Jezus wskazuje ludzi, którym powierzy głoszenie Słowa i szczególne świadczenie o Prawdzie objawionej. Syn Człowieczy czyni to korzystając ze swej wolnej woli (tych, których sam chciał) i to w sposób zapewniający, iż Kościół, który będą tworzyć po Jego śmierci i zmartwychwstaniu, ubogacany będzie poprzez kolegialność, a co za tym idzie pewną dialogowość i dalej – w jakiejś mierze – demokratyczność, mimo iż klucze do królestwa Pan powierzy konkretnie Piotrowi [Mt 16,19]. Ponadto ów wybór został dokonany z poszanowaniem ówczesnych realiów historyczno-kulturowych (powołanie mężczyzn zgodnie z lokalnym kontekstem społeczno-kulturowym), tak by zrozumiale docierać do ludzi, którzy nie znają prawdy o Panu Bogu.

Usłyszałem też naukę o wadze imienia i wadze kroczenia ścieżką, którą wskazuje nam Bóg. Imię ma w Biblii, tak jak i w kulturze ówczesnego Izraela, ogromną wagę. Cytatów z Pisma Świętego w tym temacie można by mnożyć. I oto dziś słyszymy imiona, a nawet przydomki, uczniów Chrystusa, których ten powołał. Jezus zmienia część wcześniejszych imion Dwunastu, część zaś uzupełnia. Jakby chciał powiedzieć – w tym imieniu, w tej tożsamości będziesz kroczył za mną. Pobrzmiewa w tym też wezwanie nie tylko do posiadania prawdziwego wglądu we własną naturę i do rozumienia jej, ale też – niejako z innej zupełnie strony – wezwanie do dumy z tożsamości dziecka Bożego.

Jezus wybiera z uczniów Dwunastu. Są rybakami, niekiedy żonatymi – jak choćby Szymon Piotr, wchodzącymi w nowe role im powierzone. Bóg objawia się w życiu ludzi, którzy nie planują rewolucyjnych zmian, ani nieziemskich scenariuszy, i odmienia ich świat oraz trajektorię ich życia. Pan pojawia się przecież zawsze, codziennie, by oświetlić ścieżkę i pokazać najwłaściwszą drogę. Pan Bóg jest wszechmocny i nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Myśląc po ludzku widzimy ograniczenia, lecz dla Niego nie stanowią one jakiekolwiek przeszkody. On może wszystko! Nas powołuje według swego planu, czasem w bardzo dziwny sposób, prowadząc okrężną drogą, z uszanowaniem naszych wolnych wyborów, które przecież nie zawsze są doskonałe. Bóg jest drogą – jej początkiem i jej końcem. Nie ma lepszej metody, aby Go poznać, jak tylko ruszając z nim na szlak. Nie ma więc co czekać, ani się wahać, bo życie minie. W drogę! Już czas.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s