Wyrzeczenie, aby oddać Panu cześć

Burzliwy mam ten tydzień. W pracy mnóstwo roboty. Cały czas spotkania. Cały czas telekonferencje. W kółko liczę kosztorysy, omawiam skrypty i przestawiam pozycje w harmonogramie pracy. Trochę taka robota głupiego, ale zrobić trzeba, żeby była później praca, za którą jest wynagrodzenie, a nie tylko zapewnienie, że „następnym razem się uda i coś wspólnie zrobimy”. Poza tym, o czym zresztą przedwczoraj pisałem, przeszłość zdołała na moment zawładnąć mym sercem i umysłem. Na szczęście Pan czuwał i wyprowadził mnie na prostą! To przedziwne jak Jezus potrafi nas wyciągać nawet z tych sytuacji, w których próbujemy Go odepchnąć. Piotrowe zapewnienie: «Choćby wszyscy zwątpili, ale nie ja!», w 2000 lat później jest tak samo aktualne. Odpowiedział mu Jezus: «Zaprawdę, powiadam ci: dzisiaj, tej nocy, zanim kogut dwa razy zapieje, ty trzy razy się Mnie wyprzesz». Lecz on tym bardziej zapewniał: «Choćby mi przyszło umrzeć z Tobą, nie wyprę się Ciebie». I wszyscy tak samo mówili [Mk 14,29-31].

Jezus wiedział wówczas i wie dziś, że bywamy słabi. Nie stracił miłości do swych uczniów i tak samo dziś nas, swoje dzieci, kocha i nam wybacza. Zwraca się do nas, wiedząc jacy jesteśmy momentami do kitu, i prosi, byśmy szli za Nim – bez względu na wszystko. Wiara, koniec końców, jest przecież wyborem – decyzją, którą mamy podjąć i konsekwentnie realizować. Jest powiedzeniem: „Idę za Tobą, Panie!” – nawet wówczas, kiedy zdaje się, że zgubiliśmy z oczu Przewodnika. On tam jest i czeka, byśmy szli zgodnie ze wskazówkami, które nam podał. Jeśli wytrwamy, to zawsze – takie mam życiowe doświadczenie – spotkamy znów naszego Pana. On nie opuszcza nas ani na moment. Daje nam tylko sprawdzić się w naszej duchowej dorosłości. Pomimo potknięć. Pomimo zaliczania upadków. Mimo iż idziemy na około. Jest Drogą, więc nie możemy się zagubić. Wystarczy przyjąć to do wiadomości i zacząć tym żyć.

Pan Bóg wzywa nas do wyrzeczeń – tych drobnych i tych większych, bo w ten sposób możemy oddać Mu chwałę. Możemy wielbić Pana przez proste czyny i poświęcać coś dla Niego. Możemy oddawać Mu cześć, na którą zasługuje – jako troskliwy Ojciec, miłujący nas Opiekun, kochający ludzi Zbawiciel świata. Czasem, szczególnie we współczesnym świecie, te wyrzeczenia wydają się jakby pozbawione sensu. Przynajmniej dla wielu ten sens wydaje się nieraz zatarty lub nieoczywisty. Takim wezwaniem jest np. piątkowy post. Piękna tradycja, która nakierowuje nasza myśl na fakt, iż Syn Człowieczy poświęcił siebie, by wybawić nas od śmierci. Chrystus umarł za nasze grzechy na krzyżu. To nie jest jakaś abstrakcyjna historia! On, nasz Pan, dał się poniżać, torturować, a na końcu zabić w męczarniach, by moje i twoje grzechy zostały splamione. By wszelkie powątpiewania i obraźliwe czyny uległy zatarciu, tak byśmy mieli szansę dostąpić Nieba. Byśmy mogli z nadzieją przeżyć swe ziemskie życie. Gdy o tym myślę, doświadczam prawdziwego miłosnego uniesienia – większego niż wszelkie miłosne doznania, jakie czekają na nas na tym świecie. Najczystsza Miłość jest nam bezwarunkowo dana. Pozwól mi, Panie, abym przeżył swe życie z tą świadomością wyrytą w sercu i aby każdy mój czyn świadczył o zrozumieniu tego z jak wielkim cudem pozwalasz mi mieć do czynienia!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s