Pan Bóg przemawia poprzez innych ludzi

Są takie sytuacje, w których nagle dostrzegamy drugą osobę w zupełnie nowym świetle. Spoza naszych uproszczeń wyłania się nagle inny człowiek – często wcale nie zupełnie odmieniony, ale jednak nowy – przez jakąś wartość czy jakość. Mamy pewne konkretne wyobrażenie, a tu nagle zupełne zaskoczenie. Dziś wpadł do mnie do biura Maciek, z którym współpracuję, ale i znam się prywatnie od lat – nie żeby jakoś specjalnie dobrze, ale też – jak mi się zdawało – na tyle, by mieć jednak wyrobione ogólne zdanie na jego temat. To zdanie, co chcę nadmienić, od zawsze jest zresztą bardzo pozytywne, bo i sam Maciek jest hiperpozytywną osobą. Jest wyrazisty, bo jest sobą i nie udaje nikogo, kim nie jest – jako człowiek, niejako wbrew wykonywanej profesji. Mówi zawsze od serca, a subtelnym dowcipem przebija się przez kolejne warstwy skostnienia i odziera ze zbędnego decorum rozmowę, równocześnie ubogacając ją lekkością i trafną refleksją.

Dziś Maciek wpadł do nas do pracy i nagle, z głupia frant, rozmowa potoczyła się w zaskakującym kierunku. Ktoś rzucił coś o walentynkach. Ktoś powiedział, że w tym roku wypadają w środę popielcową. Ktoś rzucił w końcu, że Wielki Post się zaczyna i tak doszliśmy do momentu, gdy Maciek powiedział, że dla niego to zawsze taki specjalny czas, bo odstawia zupełnie alkohol, papierosy i inne używki. Zapytałem czy to ze względu na Wielki Post i okazało się, że tak. Dopytałem więc czy to dlatego, że wierzy, czy po prostu wykorzystuje ten okres, by zrobić sobie coś na kształt detoksu? Podskórnie zakładałem, że odpowiedź będzie raczej ciążyć ku tej drugiej opcji, jednak ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu Maciek powiedział – zupełnie bez wstydu i najbardziej naturalnie jak to tylko możliwe na świecie, że to dlatego, iż jest wierzący, i dodał: „w zeszłym roku byłem też w Wielkim Poście codziennie na Mszy w kościele”. I tu, muszę przyznać, już mnie trochę zamurowało.

Branża reklamowo-produkcyjna, w której pracuję, epatuje przeważnie zsekularyzowaną wizją świata. Rzadko słyszy się rozmowy o wierze, Bogu i rzeczach nadprzyrodzonych – chyba że ktoś zacznie rozmawiać o kosmicznej energii, horoskopach i okadzaniu pomieszczeń białą szałwią… Te rzeczy są niby w porządku, podczas gdy wiara w Jezusa już za taką nie zawsze uchodzi – ewidentny znak naszych czasów. Ludzie kryją się ze swoją wiarą zbyt często lub po prostu jej nie eksponują. I bynajmniej nie o epatowanie mi tu chodzi! Po prostu często działa tak mocna towarzyska cenzura, która sprawia, że o tych rzeczach się nie opowiada, a jeżeli już, to mówi się negatywnie, tak iż później ludzie nie potrafią lub nieraz boją się szczerze wyznać, że w swym życiu kierują się kodem, który wynika bezpośrednio z ich wiary. Tym cenniejsi są ci, którzy mówią wprost – nie po to, by się wyróżniać, lecz po to, by być fair w stosunku do siebie i innych. By być fair wobec Pana. Bardzo to w ostatnich miesiącach dostrzegam, doceniam i przyjmuję wszelkie tego typu przejawy jako wysoce budujące. Pamiętam jak Łukasz, znajomy copywriter, ucieszył się, gdy ja wyznałem mu podczas pewnych zdjęć, że i w moim życiu Jezus zajmuje istotne miejsce. „Wciąż brakuje nam ludzi w tej branży, którzy nie wstydziliby się swej wiary” – powiedział i z biegiem czasu rozumiem, co miał na myśli. Rozumiem coraz bardziej.

Dziś Pan w Ewangelii mówi do nas o tym, że wierzyć może każdy – nawet ten, którego byśmy o to nie podejrzewali. Miłość Boża jest bowiem ukierunkowana na każdego człowieka – bez względu na to kim jest i skąd pochodzi. Wnet bowiem usłyszała o Nim kobieta, której córeczka była opętana przez ducha nieczystego. Przyszła, upadła Mu do nóg, a była to poganka, Syrofenicjanka rodem, i prosiła Go, żeby złego ducha wyrzucił z jej córki. Odrzekł jej: «Pozwól wpierw nasycić się dzieciom; bo niedobrze jest zabrać chleb dzieciom, a rzucić psom». Ona Mu odparła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jadają z okruszyn dzieci». On jej rzekł: «Przez wzgląd na te słowa idź, zły duch opuścił twoją córkę». Gdy wróciła do domu, zastała dziecko leżące na łóżku, a zły duch wyszedł [Mk 7,25-30].

Nasze zaskoczenie, iż ktoś, kogo byśmy nie podejrzewali o osobistą relację z Bogiem, nagle okazuje się osobą wierzącą, jest zatem zawsze nieco głupie i dziecinne. Pan Bóg jest bowiem obecny w każdym człowieku i każdego może obdarzyć łaską lepszego poznania Pana. Nie ma nic z wyróżnienia, że Bóg obdarzył nas łaską dostrzegania Go i odczytywania – choćby tylko w najmniejszym stopniu. Nie po to daje nam zdolność poznania siebie, byśmy czuli się lepiej, lecz po to, by ten dar i potencjał przekuć w działanie i głosić dalej Dobrą Nowiną – bez zadęcia, bez buty i bez kompleksów. Nie po to do nas się zwraca i naszym życiem kieruje, byśmy mieli się z tego powodu czuć jakoś specjalnie. Powinniśmy jednak znaleźć w tym ogromną moc i siłę.

Naszą misją jest przeżyć to ziemskie życie z godnością i uśmiechem, który wypływa wprost z głębi serca, które kryje potrzebę Miłości, a nieraz Ją rozpoznaje. Nie dajmy więc siebie zagłuszyć, bo nasza wiara nie powinna nikomu wadzić. Przeciwnie, może ubogacać – szczególnie jeśli będzie okraszona refleksją i podana w sposób adekwatny do wiedzy i zrozumienia prawd za nią stojących. Idźmy więc i mówmy z podniesioną przyłbicą, gdy ktoś zapyta: czy wierzysz? Nie chcemy bowiem wyrzekać się Jezusa niczym Piotr. Tylko też spokojnie – to Pan Bóg ma działać. Nie ma więc co się rzucać – trzeba normalnie kroczyć przez życie, ale i nigdy nie wyrzekać się Chrystusa. Po prostu nie warto!

6 Comments

  1. Pan Bóg „ma swoich ludzi” , którzy uwierzyli i zawierzyli. Tacy ludzie są pozytywnie inni. Ja tez tego doświadczam i sama stałam się narzędziem w Rękach Naszego Stwórcy. Bóg zmienił moje życie. Dziś jestem żona wdowca i macochą dwójki moich dzieci. Dziękuje Mu za każdy dzień mojego życia 😊
    Pozdawiam i zapraszam.
    Paulina Karolina Sz.

    Polubienie

    1. Pan Bóg potrafi poprowadzić, tak jak żaden człowiek sam z siebie nigdy by nie zdołał. Cudowne, że i Ty tego doświadczasz. Nasz Pan jest wspaniały! I oby każdy człowiek miał szansę sam się o tym na własnej skórze przekonać. Pozdrawiam tymczasem serdecznie i koniecznie daj znać jak będziecie z uwielbieniem w Warszawie!

      Polubienie

      1. Z tego co wiem aktualnie Warszawa jeszcze nie jest w planie… ale wszystko jest możliwe 🙂 łatwiej się żyje kiedy KTOŚ nas prowadzi. Ja już chyba nie umiem i nie chce inaczej. Niech coraz więcej ludzi tego doświadcza ! Amen ☀️

        Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s