Karmi umęczonych, nasyca łaknących

Będzie lakonicznie, ale miniony dzień nie należał do łatwych. Zresztą żaden z ostatnich dni łatwy nie był. Wizja planu zdjęciowego – trudnego ze względu na ilość ujęć oraz warunki pogodowe, poprzedzonego zbyt krótkimi przygotowaniami, a do tego połączonego z trzecim nawrotem przeziębienia sprawiły, że o poranku dzień nie zapowiadał się dobrze. W planie pracy zobaczyłem, że mam być na pierwszej lokacji o 7.30, tak że wiedząc, iż tuż obok miejsca startu zdjęć znajduje się kościół kamedułów, postanowiłem wybrać się na 7.00 na Mszę świętą. W małym, zimnym kościółku było może ze dwadzieścia osób – głównie babcie i dziadkowie oraz para w sile wieku. Celebrans łagodnym i miarowym głosem szedł przez kolejne części, jakby plótł z wełny ciepły sweter – idealnie skrojony na tę nieprzyjemną aurę. Pan Bóg przychodził w tej kameralnej atmosferze – nienachalnie, milcząco, pięknie.

Przed snem czytam dzisiejszą Ewangelię i widzę w niej appendix do tego, co się stało dziś. W owym czasie, gdy znowu wielki tłum był z Jezusem i nie mieli co jeść, przywołał do siebie uczniów i rzekł im: «Żal Mi tego tłumu, bo już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. I jeśli ich puszczę zgłodniałych do domu, zasłabną w drodze, bo niektórzy z nich przyszli z daleka» [Mk 8,1-3]. Jezus przychodzi pełen troski i zainteresowania o los ludzi, którzy za Nim podążają. I działa poprzez innych ludzi. Dziś właśnie to przeżyłem. Nie dość, że nie dał mi paść z przemęczenia i przeziębienia, a rano czułem się naprawdę fatalnie, to jeszcze pomógł i wsparł mnie ludźmi, którzy wraz ze mną brnęli przez trudy dzisiejszych zdjęć. Mimo że struna była napięta aż do granic, to jednak Ojciec nie pozwolił, aby pękła. Może ktoś powie, że to myślenie naiwne i głupie. Być może. Tak jednak doświadczył mnie dziś Pan i za to jestem Mu mega wdzięczny. Idę zaraz modlić się do Ojca słowami modlitwy, której On sam nas nauczył. Jutro dzień drugi – na szczęście w przypadku tej konkretnej produkcji także ostatni. Czuwaj nade mną Jezu i nakarm mnie, abym miał siłę po wszystkim wrócić do domu i mógł należycie wypocząć. Chociaż dzień.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s