«Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz!»

We wstępie do dzisiejszego czytania Bóg nakłania proroka, by w Jego imieniu przemówił do dzieci Bożych, i wezwał nas, byśmy podążali ścieżką wytyczoną przez Pana. Pan powiedział do Mojżesza: «Mów do całej społeczności Izraelitów i powiedz im: Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz!» [Kpł 19,1-2]. W dalszej części daje też wyraźną receptę jak świętość osiągnąć. Receptę, która nie straciła nic ze swej aktualności, a być może nawet zyskała, bo czasy takie, że wielu ma dziś w głębokim poważaniu powołanie do świętości i postępowanie zgodne z nauką pochodzącą od Pana Boga. Aż chciałoby się cytować dłuższe fragmenty, ale nakłaniam do przeczytania tego katalogu obowiązków względem bliźniego [Kpł 19,11-18]. Lektura nie zajmie nawet minuty, a warto wiedzieć, co jest miłe Panu.

Mnie zaciekawiło w dzisiejszym czytaniu powtarzające się co jakiś czas zdanie: «Ja jestem Pan!» – wieńczące kilka kolejnych przykazań, jakie daje nam Bóg. Jakby chciał usystematyzować właściwe zachowania, dokonując ich podziału na kategorie, ale równocześnie jakby chciał przypieczętować prawo, które ustanowił, i dokonać jego legitymizacji. Jakby chciał też przypomnieć kto jest Alfą i Omegą, ale i jasno zaznaczyć kto jest prawdziwie Królem. My, ludzie żyjący dziś, potrzebujemy takiego przypomnienia i takiej deklaracji szczególnie. Bóg jakby wiedział, że to będzie konieczne. Może już wówczas było? Mówi: co ode mnie pochodzi ma sens istnienia i przepełnione jest Światłością. Święty jest Bóg i do świętości wzywa nas, swoje dzieci. Siła przyciągania Boga jest ogromna, tylko musimy chcieć dać Mu działać w naszym życiu. Świętym w codzienności może być każdy – wystarczy tylko Bogu dać przestrzeń do działania, a zaczną się dziać prawdziwe cuda!

Uwielbianie Pana jest naszym zadaniem. Jakże urzekła mnie dziś historia pewnego koptyjskiego kapłana, który codziennie pokonuje stromą i niebezpieczną trasę, by znaleźć się w kościele wykutym w skale, nad którym sprawuje wyłączną pieczę. To jest właśnie świętość w praktyce. Jakaż prostota połączona z konsekwencją i jakaż pokora przemieszana z zaufaniem kryje się w tej codziennej wspinaczce. Życie poświęcone w całości uwielbianiu Boga – to musi być prawdziwy kosmos! Chciałbym, aby Bóg ukazał i mi ścieżkę, którą będę mógł podążać tuż za Nim, nie tracąc Go nigdy z pola widzenia. A gdyby tak chwycił mnie mocnym uściskiem i nie puścił już nigdy – to byłaby prawdziwa radość! Wiem, że tu nic nie zależy ode mnie, więc modlę się jedynie o dobre rozeznanie Jego wskazówek odnośnie mojego życia. I staram się słuchać głosu, który przemawia do mnie z głębi duszy. Wiem, że Pan nie pozostawia naszych pytań bez odpowiedzi.

Bóg ma dla każdego przygotowaną drogę. Od nas tylko zależy czy zdecydujemy się nią pójść i w jaki sposób będziemy nią iść. W dniu Sądu Ostatecznego, gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata!” […] Odezwie się i do tych po lewej stronie: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!” [Mt 25,31-34.41].

Ewangelia mówi dziś jasno – Bóg osądzi ostatecznie ludzi. Nie człowiek na ziemi, ale Bóg u kresu dziejów. Tylko On ma do tego prawo. My na ziemi możemy osądzać ludzką miarą, mając jednak zawsze na uwadze, że jest ona spaczona przez grzech pierworodny. Człowiek ma starać się – jak tylko może – wzbudzać w sobie Mądrość Bożą, a w swych ziemskich osądach postępować w zgodzie ze Sprawiedliwością. Nie będziecie wydawać niesprawiedliwych wyroków. Nie będziesz stronniczym na korzyść ubogiego, ani nie będziesz miał względów dla bogatego. Sprawiedliwie będziesz sądził bliźniego [Kpł 19,15]. Kiedy więc patrzę na drugiego człowieka mam przede wszystkim dostrzegać w nim Dobro i odpowiadać mu tym samym. Boga widzieć w każdej napotkanej osobie. Tylko tak mogę zbliżyć się do Bożego modus operandi.

Obecny czas Wielkiego Postu doskonale nadaje się, aby otworzyć się na bliźnich. W jałmużnie znaleźć szansę na odkupienie win własnych, szczególnie że ubodzy potrzebują, byśmy dostrzegli ich godność osoby ludzkiej, a przy tym wycofali siebie, stawiając potrzeby bliźniego ponad własnym egoizmem. W poście zobaczyć sposobność, by skoncentrować się na tym, co niematerialne – na duchowej stronie naszej natury i jeszcze dalej – na Panu Bogu. W modlitwie otworzyć drzwi Chrystusowi, by nas odmienił. Ten czas wielkopostny jest wprost idealny, by zmienić swe życie! Przygotować się na przyjęcie zmartwychwstałego Pana to zadanie, które stoi teraz przed nami. Skorzystajmy z tej szansy, bo nie ma lepszego czasu, by zamiast czekać – wziąć się za siebie i ruszyć naprzód. Tam wygląda nas sam Bóg, więc naprawdę nie warto zwlekać!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s