Grzech, czyli szansa, aby stać się świętym

Jestem człowiekiem grzesznym. Jak każdy człowiek zresztą – nic w tym specjalnego. Łatwiej jednak się o tym pisze, gdy jest się w stanie łaski uświęcającej. Lżej jakoś po prostu. Kiedy myślę o swych grzechach – o szlakach w kierunku przeciwnym do Nieba, które przetarłem w swym życiu, widzę zróżnicowany obraz – niejednorodną mieszankę. Są szlaki niczym trakty – szerokie, dostępne, po których kroczy się (aż nazbyt) łatwo. Są polne dróżki – wyraźne, ale jednak drugorzędne, ciągnące się jakby bez celu, dobrze znane, ale wybierane rzadziej od tych pierwszych. Są także leśne drogi – zarośnięte, odpychające, używane rzadko i z oporem – o ile w ogóle. Są w końcu drogi urwane – niegdyś istniejące, ale dziś już niemal zapomniane i nieużywane wcale.

Wniosków płynie z powyższego porównania kilka. Wniosek 1spectrum grzechów jest dynamiczne i notorycznie ulega przetasowaniom – nie można uznać, iż paleta jest niezmienna i jeśli jakiegoś grzechu tam nie ma, to znaczy, że już nigdy nie będzie, a kiedy jest, to nie zniknie pewnego dnia. Wniosek 2: zawsze jest nadzieja, bo ona pochodzi od Pana – nie ma grzechu, z którego nie można byłoby zostać oczyszczonym i który nie mógłby być pokonany. Wniosek 3: świętość jest na wyciągnięcie ręki i nie trzeba iść na koniec świata, aby ją znaleźć – Pan Bóg jest tu i teraz, więc wystarczy to dostrzec, by wyjść z labiryntu ścieżek prowadzących na manowce. Wniosek 4: przeważnie grzech nie znika nagle, tak jak przywołana leśna droga nie zarasta w kilka sekund – to jest proces, nieraz długotrwały, skuteczny jedynie, jeśli pozwolimy, by się wydarzał i zaufamy, że Pan Bóg nad tym panuje, a także czuwa nad nami.

Zabrzmi to może kontrowersyjnie, ale grzech zawsze jest dla nas ogromną szansą. Pan Bóg uczynił nas bez grzechu, ale w Raju odtrąciliśmy ten dar i ulegliśmy pokusie złego. Tak też ulegamy pokusie i dziś. Nie zmieni się to tylko dlatego, że bardzo byśmy tego chcieli. Tylko Pan Bóg może nas dopuścić bliżej siebie, czyniąc nas naprawdę świętymi, a sprawić to może przy naszym skromnym współudziale, gdy zgodzimy się przyjąć Jego działanie – z pokorą i ufnością. Grzechu nie da się pokonać siłą własnej woli, ale zawierzeniem w moc Bożą. Jesteśmy skazani na grzech, zaś walka z tym faktem jest oczywistym mozołem i trudem. Szansa, że uda nam się osiągnąć spektakularny, niepodważalny sukces jest znikoma, ale każde małe zwycięstwo jest warte starań i ceny wyrzeczeń. Warto przy tym dostrzec, że grzech – nasza słabość – daje nam sposobność do poprawy i wzmocnienia ducha.

Grzech, właściwie wykorzystany, może stać się kołem ratunkowym, rzuconym nam przez Pana Boga w naszej beznadziejnej, zdawać by się mogło, sytuacji. Pan Bóg nie zostawił nas, podczas gdy myśmy Go zdradzili i ulegli szatańskiej pokusie. Przeciwnie, nie poddał się w swych staraniach o nasze dobro i nie przekreślił naszej szansy na osiągnięcie świętości. Dał nam narzędzie do wyciągnięcia się z mroku. Święty Paweł w Drugim Liście do Koryntian [2 Kor 12,7-9] tak o tym pisze: by zaś nie wynosił mnie zbytnio ogrom objawień, dany mi został oścień dla ciała, wysłannik szatana, aby mnie policzkował – żebym się nie unosił pychą. Dlatego trzykrotnie prosiłem Pana, aby odszedł ode mnie, lecz [Pan] mi powiedział: «Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali». Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa.

Słabość jest naszym orężem, bo uświadomiwszy ją sobie, możemy jej użyć do walki ze złem, a w konsekwencji się zmienić. Grzech jest zatem naszą trampoliną, a przynajmniej może się nią stać. To nie jest tak, że Pan Bóg nakłania nas do popełniania grzechów! Mówi jednak: jeśli już upadasz, przekuj to w sposobność, aby powstać mocniejszym. Jeśli grzeszysz, wykorzystaj to, by zrozumieć swój własny schemat działania i zacząć grzeszyć mniej. Nie dzięki sobie samemu, ale za sprawą Ducha Mądrości, który nam uświadamia właściwe drogi, które odrzucamy grzesząc, a równocześnie unaocznia błędne tory, które wiodą nas daleko od Nieba. Wytężmy więc słuch – ten wewnętrzny – słuch ducha. Pan Bóg daje nam szansę – codziennie, wciąż na nowo, gdyż kocha nas, swoje dzieci. Wyrwijmy się zatem z szatańskich okowów, by stać się świętymi dla Pana. Tylko tak można zaznać prawdziwego Szczęścia!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s