Pan jest moim pasterzem

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: «Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?» A oni odpowiedzieli: «Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków». Jezus zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Odpowiedział Szymon Piotr: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego». Przywołany fragment pochodzi z dzisiejszej Ewangelii [Mt 16,13-16] i rezonuje we mnie, bo zgrywa się z tym pytaniem, które zadaje sobie jakże często: kim jest dla mnie Chrystus? Pewne wyobrażenie mam, ale nie twierdzę w żadnej mierze, jakobym wiedział kim On jest naprawdę. Jezus jest bowiem tajemnicą i to jest piękne! Spróbuję się jednak pochylić nad tym, kim Jezus jest w moich oczach. Może zabrzmi to trochę podniośle, ale trudno mi o Bogu nie myśleć z dozą podniosłości.

Jezus jest moim Bogiem. Współistnieje w Trójcy Świętej wraz z Ojcem i Duchem Świętym. To, że jest Bogiem, znaczy między innym, iż bez Niego nic się nie wydarza i życie by nie istniało, gdyby nie tchnął ducha w materię nieożywioną. Jest Bogiem potężnym, który pokonał śmierć i uczynił to dla nas, ludzi. Jest Bogiem, który nas rozumie, bo nie dość, że stworzył nas na swoje podobieństwo, to jeszcze przyjął ciało człowieka i przeżył 33 lata pośród ludzi, doświadczając wszystkiego tego, co fizyczne, zmysłowe, emocjonalne. Jest Bogiem, który mnie zna – ma zawsze moje życie przed swym obliczem. Jest także Bogiem, który troszczy się o mnie i dba o to, bym z każdego upadku miał szansę wydźwignąć się silniejszy.

Jezus jest mi źródłem Miłości. Nie tylko nauczał o niej i pokazywał swym ziemskim życiem jak miłować, ale też cały jest Miłością – czystą, bezkresną, niewyczerpaną. Miłość Jezusa objawia się w Jego poświęceniu i oddaniu, ale też daje się odczuć w najciemniejszych momentach mojego życia. Miłość Jezusa jest niczym akwen ciągnący się po horyzont, w którym zanurzywszy się doznaję oczyszczenia i uzdrowienia ducha. Jest motorem napędowym moich relacji z innymi, bo przepełnił nas Miłością i jeśli tylko zechcę skorzystać z tego wspaniałego daru, który nam ofiarował, i odwołam się do Niego, to Miłość ubogaci moje interakcje z ludźmi, co w konsekwencji pozwoli mi zbliżyć się do Boga.

Jezus jest moją Nadzieją. Ociera łzę, kiedy przychodzi mi konfrontować się z trudami i smutkami życia, i daje szansę, abym mógł znów spojrzeć wprost przed siebie. Jest oparciem, gdy powinie mi się noga i ulegam swym słabościom – gdy grzech pochłania mnie i trawi. Jest gwarancją, że idąc za Nim, będę w życiu szczęśliwy, a po śmierci odrodzę się dla Boga i będę mógł Go chwalić do końca świata. Jezus jest Nadzieją, kiedy patrząc po ludzku wokół jest tylko beznadzieja. Kiedy znajduję się w sytuacjach bez wyjścia. Kiedy zdaje się, że nic już się nie da zrobić i tylko cud może odmienić dane zdarzenie albo relację. Jezus jest Nadzieją, bo daje mi doświadczać swojej Bożej mocy, odmieniając moje życie i ukazując się nawet wtedy, gdy wątpię lub bezsensownie uciekam kuszony przez złego.

Jezus jest mą Twierdzą. Jezus jest Bogiem wszechmocnym i miłosiernym, który otacza mnie swoją opieką i broni mnie przed zakusami szatana. Jezus jest fortecą, która strzeże mnie od zła w postaci relatywizmu moralnego, zniewolenia czy samouprzedmiotowienia. Twierdzą warowną jest Jezus, chroniącą mnie przed grzechem i występkiem. Twierdzą, która stanowi o mojej wolności – jest jej niepodważalnym gwarantem. Twierdzą, która chroni mą godność osoby ludzkiej. Jezus jest moją opoką, dzięki czemu nie lękam się niczego i nie straszni są mi moi wrogowie. Jezus jest mi tarczą, która osłania mnie, gdy nadchodzi cios.

Jezus jest moim Panem. To On, mój Bóg, jest prawdziwie Pełnią. To od Niego pochodzi całe dobro, piękno i prawda. Jest ich ucieleśnieniem. Wyrazicielem. Najdoskonalszym przykładem. Jako że jest mi Panem, to ja staję się Jego poddanym. I nie czynię tego z przymusu, a z wolnej woli. On bowiem dał mi wybór i pozwolił mi samemu zdecydować. Jest Panem, więc jest Centrum – podstawowym punktem odniesienia, latarnią pośród mroku, najbezpieczniejszym schronieniem. Jest Panem, a co za tym idzie jest celem mojego życia i obiektem mej miłości. Podporządkowuję mój świat Jemu. Moją rzeczywistość prostuję według Jego zasad. Powierzam Mu swoje życie – każdy oddech, każdy gest, każde słowo. Pan jest moim pasterzem, jak zresztą pięknie rozwija to również dzisiejszy psalm [Ps 23] – zdecydowanie jeden z mych ulubionych.

Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć: orzeźwia moją duszę. Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach przez wzgląd na swoje imię. Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. Twój kij i Twoja laska są tym, co mnie pociesza. Stół dla mnie zastawiasz wobec mych przeciwników; namaszczasz mi głowę olejkiem; mój kielich jest przeobfity. Tak, dobroć i łaska pójdą w ślad za mną przez wszystkie dni mego życia i zamieszkam w domu Pańskim po najdłuższe czasy.

 

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s