Wolność w świecie bez przypadków

Patrząc na otaczający mnie świat, odnoszę nieodparte wrażenie, jakoby powszechnie uważano, że życie jest serią niepowiązanych ze sobą przypadków. Wielu ludzi odrzuca dziś choćby tylko możliwość, by świat miał w swym kodzie wdrukowany porządek. Ten fakt mnie zadziwia. I to nie tylko z perspektywy wiary. W końcu nawet odrzuciwszy w swym myśleniu Boga i zmierzywszy się z rzeczywistością, którą możemy poznać zmysłowo, łatwo dostrzeżemy, że natura sama się reguluje, zaś energia nie ginie, a jedynie ulega zmianie i przeniesieniu. Jako katolicy wierzymy, że stoi ponad tym Pan Bóg, ale nawet ateista powinien umieć dostrzec, że światem nie rządzi przypadek – wszystko jest ciągiem przyczynowo-skutkowym przypominającym sieć, opisującą i odwzorowującą następstwa zdarzeń i poprzedzających ich układów sytuacji.

Piszę o tym, gdyż doświadczam w swym życiu bardzo wyraźnie, że sytuacje przeszłe łączą się w sposób niezaprzeczalny z sytuacjami przyszłymi – czasem nawet oddalonymi od siebie mocno w czasie. Zdarzenia sprzed wielu lat wydają się nagle znaczące dziś, gdyż skutkują jednoznacznie w danej, obecnej sytuacji. Bez tamtych zdarzeń nie byłoby dzisiejszych. Bez tamtych nauk nie byłoby obecnej świadomości. W końcu bez tamtego doświadczenia Miłości nie byłoby teraz możliwe przekazywanie Jej dalej – namnażanie Jej i kumulowanie, by móc dzielić się Nią z innymi. Pan Bóg działa w sposób doskonały i kiedy spojrzymy szerzej nie sposób tego przeoczyć. Układa nam drogę, którą idziemy przed siebie i przypisuje nam misje, które możemy, lecz nie musimy wykonać. Nasza decyzja ma moc zmiany całego układu. Jedno tak lub nie może znacząco wpłynąć na życie innych ludzi czy też żywych istot. Nasza wolna wola stanowi więc wielkie wyzwanie, ze względu na wpisane w siebie wezwanie – do odpowiedzialności za los własny i los innych.

Wolna wola jest nader cennym darem Bożym dla ludzi. Wyraża ogrom miłości, jaką Bóg nas obdarzył. Pan Bóg dokonał niejako samoograniczenia siebie, aby dać nam przestrzeń wolności. Często, szczególnie ostatnimi czasy, zadaje sobie pytanie: czy i na ile potrafimy z tego daru właściwie skorzystać? Niszczymy świat, w którym żyjemy, jakbyśmy chcieli doprowadzić do jego całkowitej destrukcji. Zatruwamy nasze relacje z innymi w imię zupełnie błahych spraw, historycznych zaszłości, mylnych wyobrażeń. Nie dbamy o siebie, przedkładając karierę, pieniądze czy pozycję społeczną nad własny dobrostan – emocjonalny i duchowy. Jakże często odsuwamy na dalszy plan Boga lub zupełnie o Nim zapominamy. Taki jest ten świat współczesny – mimo ogromnych sukcesów na jednych polach, takich jak rozwój techniczny czy wynalazczość, toczący się niczym po równi pochyłej na innych – tych w moim odczuciu ważniejszych, do których zaliczam relacje rodzinne i towarzyskie, rozkwit wartościowej sztuki i szeroko rozumianej kultury, a także zrównoważony rozwój społeczeństw, zakładający zważanie na dobro różnych ludzi i stworzeń zamieszkujących planetę, nie zaś rozwój skoncentrowany wyłącznie na eksploatacji Ziemi i drenowaniu jej z ograniczonych zasobów.

Tak sobie myślę, że wolność jest nam dana nie po to, byśmy ją mieli zmarnować. Wolność jest nam dana, byśmy w zgodzie z Bożą Mądrością potrafili zmieniać rzeczywistość z poszanowaniem Bożej woli i Bożych praw. Święty Paweł w Liście do Galatów [Ga 5,1] pisze: Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli! Mamy być wolni w swym działaniu, w swojej mowie, w swym myśleniu. Wolni także (a raczej – przede wszystkim) dla Pana, bo za Jego sprawą otrzymaliśmy wolność. Pan Bóg przez wieki stara się nam uświadomić tę prawdę i wpisać w nas tę myśl: misją ludzi na Ziemi jest wolność i krzewienie tej wolności wśród innych. W wolności winna ujawniać się Miłość. Pan Bóg obdarował nas wolnością w swej niezmierzonej Miłości. Krzewić wolność to również krzewić Chrystusa. On jest wolnością i warto, by świat się o tym dowiedział i aby Go poznał.

Mocno wierzę, że jesteśmy powołani przez Pana, aby wyważać kolejne bramy i mury, które nas więżą i ograniczają w nas godność dzieci Bożych. Idąc z Panem przez życie znacznie prościej jest to uczynić – tak przynajmniej to działa w moim przypadku. Z autopsji wiem, że On daje mi codziennie siłę, abym kruszył kajdany, które świat – przeważnie poprzez innych ludzi – próbuje mi nakładać, narzucając drogi życia, ukazując jedyne słuszne interpretacje szczęścia i dyktując warunki konieczne do osiągania takich czy innych szczebli – kariery, życiowego sukcesu, towarzyskiego powodzenia. A ja słyszę jak Pan mówi: we mnie masz wolność – przyjdź do mnie, a nie będziesz się czuł zniewolony. I przychodzę. I rzeczywiście czuję się wolny. Ta wolność, dar od Boga, jest cudownym uczuciem, bo poszerza nieskończenie horyzont. Daje wielką moc, która jednak dobrze, aby nie karmiła naszej skłonności do pychy. O to zaś nietrudno, wiec warto być czujnym – przecież to sam Bóg ma mnie w swym poważaniu, liczy się z moimi decyzjami, szanuje je, mimo że czasem z całą pewnością się z nimi nie zgadza. Wiem, patrząc na historię mych losów, że On chce mojego dobra i pragnie mojego zbawienia, ale nigdy nie przymusza mnie, abym wybrał tę właśnie drogę. Po prostu mnie do niej zaprasza. Z dnia na dzień staram się przyjmować to zaproszenie. Czynię tak m.in. dlatego, gdyż czuję, iż jest ono najlepszą alternatywą. Muszę tu wyznać, że czuję się z tym super. Z Nim w moim życiu po prostu czuję się doskonale!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s