Jezus Zbawiciel – Miłość dla świata

Ukazał się właśnie list Kongregacji Nauki Wiary, pod znaczącym tytułem „«Placuit Deo» («Spodobało się Bogu») – do biskupów Kościoła katolickiego nt. niektórych aspektów zbawienia chrześcijańskiego”. Celem dokumentu jest przypomnienie nauki Matki Kościoła odnośnie zbawienia w kontekście zagrożeń związanych z szerzącymi się współcześnie herezjami – neopelagianizmu i neognostycyzmu, jak nazywa je Papież Franciszek. Po pierwsze chodzi o indywidualistyczne skupienie się na podmiocie autonomicznym, z którego można wywieźć wniosek, jakoby człowiek był w stanie sam się zbawić – mocą jedynie własnych sił. W myśl tego poglądu „postać Chrystusa bardziej jest wzorcem, który inspiruje wielkoduszne działania niż Tym, który przemienia kondycję ludzką, wcielając nas w nowe istnienie pojednane z Ojcem i z samymi sobą przez Ducha Świętego”. Po drugie zaś chodzi o poglądy, które wskazują na zbawienie jako czysto wewnętrzne – odnoszące się tylko do ducha, w pogardzie zaś mające ciało, które przecież także jest dobre, gdyż podobnie jak duch jest dziełem Boga Stwórcy. Ten pogląd skłania do „silnego przekonania osobistego, a nawet głębokiego uczucia, że jesteśmy zjednoczeni z Bogiem, ale bez podejmowania, uzdrawiania i odnawiania naszych więzi z innymi i ze światem stworzonym”.

Nie chciałbym jednak koncentrować się na samym dokumencie, bo ani nie jestem teologiem, ani nie miałem czasu porządnie się w niego wczytać i bardziej szczegółowo się z nim zapoznać. Chciałbym natomiast pochylić się przez moment nad tym, co dla mnie oznacza, że Jezus jest Zbawicielem świata? Pisałem już parę dni temu, gdy przywoływana był podczas liturgii Ewangelia o synach Zebedeusza, iż zdarza się czasem zapominać, że to Bóg rządzi całym światem – z Niego i przez Niego, i dla Niego [jest] wszystko. Dziś natomiast chciałbym dotknąć tajemnicy zbawienia, które nam otworzyło wrota do rzeczywistości niebieskiej i dało szansę ponownego zjednoczenia się z Bogiem.

Zbawienie może wydawać się jakimś wielce wydumanym konceptem dla kogoś niewierzącego, kto nie wgłębiał się nigdy w prawdy wiary katolickiej, ale też dla kogoś, kto choć uczęszcza – nawet i regularnie – do kościoła, nie posiada w swym życiu doświadczenia osobistej relacji z Panem Bogiem. Trudno bowiem mówić o jedności z Bogiem komuś, kto neguje Jego istnienie lub Go nie dostrzega. Każdy jednak, kto przeżył choć raz Spotkanie z Panem i kto poczuł Jego obecność w swoim życiu, w mig rozumie wagę zbawienia, bez którego ten osobisty kontakt z Bogiem nie byłby dziś w ogóle możliwy.

Śmierć Jezusa na krzyżu jest przełomowym momentem w dziejach ludzkości. Bóg w Trójcy jedyny odmienił los człowieka, obdarowując nas łaską, tj. niezasłużonym darem – otrzymanym w zamian za nic, a także życiem wiecznym. Co Bóg Ojciec postanowił, to Jego Syn zrealizował, a Duch Święty – pozostawiony nam jako wsparcie – podtrzymuje, prowadząc nas, tak byśmy wytrwali w zbawczej łasce uświęcającej. Miało być jednak o tym, co dla mnie oznacza zbawienie? Spróbuję więc odpowiedzieć kilkoma przykładami, które nie wyczerpują w żadnej mierze tematu.

Gdy wstaję rano i czuję na sobie troskliwe spojrzenie Boga, to wiem, że nie jestem sam i że On nade mną czuwa. Kiedy pozwala mi dostrzec w życiu podskórną warstwę – głębię przytrafiających się zdarzeń i zawiązywanych z ludźmi relacji, to wiem, że zbawił mnie, bo ma plan, który w drobnym stopniu pozwala mi czasem podejrzeć. Gdy idę do kościoła i uczestniczę we Mszy świętej, a On daje mi poprzez swoje Słowo dostrzec rzeczy zapomniane, nieznane lub wcześniej niedostrzegane, to znaczy uczy mnie życia, pozwalając rozeznać mechanizmy kierujące rzeczywistością, to wiem, że słuchanie Go nie jest czcze i nieużyteczne – przeciwnie, jest najlepszym, co mogę w życiu uczynić, by dobrze przeżyć życie.

Są też inne aspekty – szczególnie te związane z odchodzeniem od Niego. Kiedy grzeszę, czyli rozjeżdżam się z Nim, i czuję, że to co robię jest złe, to wiem, że mam do czego wrócić i kieruje mną przyciąganie, jakie wpisał w naszą tajemniczą relację, chcąc ze wszystkich sił dać mi łaskę życia wiecznego. Gdy myślę o świecie, o ludziach, o tym co ważne i nieważne, i gdy tonę w pysze i braku pokory, jakbym zjadł nagle wszystkie rozumy, a On bez gniewu, na spokojnie, ale zdecydowanie, pozwala mi dostrzec w krzyżu jasne wskazówki odnośnie nurtujących mnie zagadnień – tak bym nie popełnił błędu, to wiem, że mój Król włada moim światem najpiękniej i najmądrzej jak to tylko możliwe. Kiedy w końcu głuchnę na Niego, a On wszelkimi sposobami próbuje do mnie dotrzeć, to wiem, że kocha mnie naprawdę i działa w moim życiu zawsze dla mojego dobra, choćbym nawet przejściowo myślał, że coś jest przeciwko mnie.

W Jezusie Zbawicielu widzę więc przede wszystkim spełnienie i miłość. Widzę nadzieję i przyszłość. Widzę swą małość, która jest piękna, choć współczesny świat docenia głównie wielkość i potęgę jednostki, tak jakby małość nie zasługiwała na szacunek i aprobatę. A to właśnie uniżenie ma sens! Jakże piękny jest uczynek władcy, który uniża się dla dobra swych podwładnych. To Bóg dokonuje tego w owym władcy i w każdym z nas, a my możemy Mu na to pozwolić lub odrzucić tę szansę – On szanuje naszą wolę. Możemy wybrać zbawienie lub też je odrzucić. Iść za Chrystusem albo iść drogą wiodącą wprost w ogień piekielny. Pan jest władcą świata i jeśli ktoś tego nie dostrzega, to czeka go wieczne potępienie. Każdy nasz oddech jest oddechem Boga samego, bo On nas powołał do życia i tchnął w nas życiodajną moc – swego ducha. On rządzi całym swym stworzeniem. Pięknie mówi o tym Księga Psalmów [Ps 100,3]. Wiedzcie, że Pan jest Bogiem: On sam nas stworzył, my Jego własnością, jesteśmy Jego ludem, owcami Jego pastwiska.

Nie dajmy się zwieść lansowanym dziś złudnym poglądom, będących podszeptami złego, który sączy do ludzkich uszu sny o wszechmocy jednostki. Wielki Post przypomina nam prawdę o zbawieniu i mocy naszego Boga. Zaakceptujmy naszą małość, a Bóg zacznie czynić cuda! Przykład licznych świętych pokazuje jak wiele dobra może wypłynąć, kiedy człowiek w końcu przekroczy siebie i złoży swe życie w służbie innym. Pan wzywa nas do tego, bo w ten sposób stajemy się zjednoczeni z Nim. Oby ten Wielki Post, który przeżywamy, dał nam wszystkim odkryć, w jaki sposób Bóg chce w moim życiu i przez moje życie czynić dobro? W jaki sposób mogę najlepiej zgrać się z Jego wizją życia w łasce uświęcającej i poprzez wyrzeczenie się grzechu, przestać stanowić przeszkodę dla Jego zbawczego oddziaływania, wydarzającego się we mnie i przeze mnie? Ty, Boże, wiesz to najlepiej, więc spraw proszę, bym i ja potrafił właściwie rozeznać powołanie i Twą wolę. Bądź mi Światłem. Bądź Światłem dla świata!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s