Święty radosny i zupełnie nienadęty

Powinienem już dawno spać, ale w jakimś starym materiale vlogerki Joli Szymańskiej, znanej niegdyś bardziej jako Hipster Katoliczka, usłyszałem o filmie na temat życia św. Filipa Neri, a że chciałem coś zobaczyć przed snem, zaciekawiony też dodatkowo postacią założyciela zakonu, do którego wstąpił kilka wieków później bł. kardynał J.H. Newman, odnalazłem go w sieci i zacząłem oglądać, mimo okropnie niskiej jakości kopii. Nie jest to bynajmniej majstersztyk sztuki filmowej, szczególnie że jako bieżące tło porównawcze miałem doskonały film „Boski” w reżyserii Paolo Sorrentino, obejrzany popołudniu w ramach festiwalu Nowe Epifanie, który – korzystając z okazji – bardzo polecam wszystkim przebywającym w Warszawie w czasie Wielkiego Postu – super sprawa! Niemniej jednak niewątpliwym atutem przywołanego filmu hagiograficznego jest piękno postaci ukazanego w nim świętego. Zaciekawiony historią przerwałem oglądanie i odkryłem, że św. Filip Neri był nie tylko człowiekiem świętym, który pomagał potrzebującym i głosił Dobrą Nowinę rzymianom, ale był również nieszablonowy w swym działaniu i czynił dobro w sposób pozbawiony jakiegokolwiek zadęcia. Wychowanek dominikańskiego klasztoru św. Marka we Florencji wyruszył do Rzymu z misją wstąpienia do zakonu jezuitów, by wyjechać na misje do Indii, jednak po drodze Pan Bóg postawił przed nim inne, skrojone dla niego zadania.

Życie przywołanego kapłana pokazuje, że można być sobą, tzn. osobą pełną temperamentu i energii, wyłamującą się z przyjętych standardów, a do tego otwartą na poszukiwanie nowych dróg ewangelizacji i doświadczanie Miłości, równocześnie nie tracącą nic z powagi wiary i wzniosłości relacji z Panem Bogiem. Na portalu wiara.pl znalazłem taki oto artykuł, który w dłuższym fragmencie chciałbym zacytować. Życie św. Filipa Neri (1515–1595) jest zaprzeczeniem smutnych, poważnych, urzędowych hagiografii. Już za życia uważano go za świętego, czym nie był zachwycony. Na przekór udawał nieraz kogoś… mniej świętego. Na przykład przebierał się w dziwne stroje albo golił sobie tylko jedną stronę twarzy, i tak chodził po mieście. Uwielbiał anegdoty. „Bóg jest pełen radości, dlatego diabeł ucieka przed prawdziwą radością” – mawiał. Czasem dawał komuś szturchańca i szeptał: „To nie dla ciebie, ale dla Złego, którego chcę z ciebie wypędzić”. Łączył w sobie ogromną radość i miłość do ludzi z mistyczną pobożnością. Jedna z jego ulubionych modlitw brzmiała: „Panie, nie ufaj Filipowi”. Kochali go papieże i prosty lud. Urodzony we Florencji, 60 lat spędził w Rzymie, stając się najsłynniejszym duszpasterzem Wiecznego Miasta. Cudowny ten Filip! Z opisu jestem niemal pewien, że bym się z nim bardzo polubił.

Kładę się spać i myślę o tym wspaniałym świętym. Daj mi, Panie, tyle światła, dobroci i pogody ducha na co dzień. Kocham kochać i chciałbym to czynić właśnie w taki sposób, jak czynił to św. Filip Neri – skutecznie, radośnie i zawsze na Twoją chwałę! Jak mówi dzisiejszy psalm: Pan jest dobry i prawy: dlatego wskazuje drogę grzesznikom; rządzi pokornymi w sprawiedliwości, ubogich uczy swej drogi [Ps 25(24),8-9]. Naucz mnie, Panie, tej lekkości w przeżywaniu wiary, tak by równocześnie nie straciła ona nic ze swej głębi. Pomóż mi też odnaleźć moje powołanie – to tak w związku ze zbliżającym się spotkaniem w ramach Dominikańskiej Szkoły Wiary u staromiejskich dominikanów. Już w najbliższy piątek o 19.00 na warsztat pójdzie temat „Wiara-Codzienność-Powołanie”. Pomóż mi, Boże, dotrzeć na Freta, a potem wyciągnąć właściwe wnioski. Tymczasem już bezzwłocznie idę spać! Dzięki za ten dzień i za wszystkie drogowskazy – dziś akurat dostrzegłem ich bez liku.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s