Boże Słowo wiodące przez życie

Miałem kilkudniową przerwę w pisaniu, gdyż konfrontowałem się z pewną ważną historią z przeszłości i potrzebowałem się skoncentrować na tym w pełni, tak by móc pojąć sens zarówno tamtych, jak i obecnych zdarzeń z nią związanych. Przynajmniej spróbować ten sens zrozumieć. Pan Bóg cały czas nade mną czuwał. Cały czas karmił mnie swym Słowem. Cały czas czułem też Jego obecność – być może nawet mocniej niż zwykle. Dzień po dniu Pan wiódł mnie, mierzącego się z historiami – niepozbawionymi emocji, podrzucając mi w krótkich zdaniach cumy, bym nie dał się porwać jakimś złym wiatrom.

«Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali» [Łk 11,17]. Czwartkowe Słowo miało chyba za zadanie ustawić moje myślenie o generaliach. Tak to odczytałem: wybory muszą się wzajemnie uzupełniać, a nie wykluczać. Mają się wzajemnie wspierać, a nie podkopywać. Jeśli tak się nie dzieje, wkrada się chaos i sens się rozmywa. Zaraz potem zaś kolejna lekcja, by nie dać się zwieść na manowce. «Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, ten rozprasza» [Łk 11,23]. Pan Bóg przypomniał mi o mojej prawdziwej tożsamości. O moim prawdziwym powołaniu. Przypomniał, abym nie uległ pokusie definiowania się na nowo – wiedziony pragnieniem dopasowania się do sytuacji, podczas gdy moją najprawdziwszą i najpełniejszą tożsamością jest bycie synem Bożym w Chrystusie.

Przyszedł piątek, a konfrontacja postępowała. Przeszedł pierwszy etap – wyjaśnień podstawowych. Zaczął się kolejny – bardziej szczegółowy, bogatszy w treści, rozwijający tematy zasygnalizowane w dwóch poprzednich dniach. Pojawiły się pierwsze wątpliwości. Pytania o właściwą interpretację. Nastał czas mierzenia się z emocjami zamkniętymi przed laty głęboko w szkatule, gdzieś we wnętrzu, i czas rozpoznawania, jakie emocje definiują teraźniejszość. Tym razem przemówił Stary Testament. «Uleczę ich niewierność, szczodrze obdarzę ich miłością, bo gniew mój odwrócił się od nich» [Oz 14,5]. Czyżby? Nie spodziewałem się tego dnia takiego pokrzepienia, a tu Słowo mówi, że doświadczę Miłości – czystej i pięknej. Wystarczy, że będę wierny Panu i nie będę grzeszył. «Drogi Pańskie są proste; kroczą nimi sprawiedliwi, lecz potykają się na nich grzesznicy» [Oz 14,10]. Jakby Bóg mówił: im bliżej Mnie będziesz, tym większej Miłości doznasz. Nie komplikuj, ale słuchaj głosu Bożego. Krocz drogą, a jest nią Jezus Chrystus.

Sobota stanowiła swoiste apogeum. Tykający zegar, zwiastujący rychły koniec tej kilkudniowej podróży w czasie, niemiłosiernie pastwił się nade mną, tak iż próbowałem zrozumieć, co jeszcze ważnego musi zostać wypowiedziane i jak wyrazić to wszystko, nie tracąc z horyzontu Pana Boga. Słowo znów oczyściło sytuację przywołując przypowieść o faryzeuszu i celniku. Szczególnie postawa celnika wydała mi się konieczna do natychmiastowego wdrożenia. «Celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi, mówiąc: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!”» [Łk 18,13]. Stałem w tyle kościoła i modliłem się najpokorniej jak tylko potrafiłem. By Bóg dał mi wyciągnąć wnioski, które pozwolą mi mocniej przylgnąć do Niego, zamiast oddalić mnie i wyprowadzić na bezdroża, z których mogłoby tym razem już nie być powrotu.

Pan ulitował się nade mną. Doprowadził całą konfrontację do szczęśliwego końca. Pokazał jak ze zła może wyrosnąć dobro. Jak z mroku może wykiełkować nadzieja, kiedy wpuści się weń nieco Światła. Jak ludzie, ale i łącząca ich więź, mogą zmieniać się i wchodzić na nowy, wyższy poziom. Wybaczcie nieco enigmatyczny opis, ale nie zależało mi tu na roztrząsaniu szczegółów napomkniętych jedynie zdarzeń, ale na ukazaniu potęgi Boga, którego spotykamy w Słowie. Wsłuchując się w to Słowo, wsłuchując się w przekaz, jaki ma dla nas Pan, a także pamiętając o tym, iż Bóg jest podstawą wszystkiego, możemy osiągać prawdziwe szczęście i pokój. On nas napełnia swoją łaską i daje nam życie. Niech język mi przyschnie do podniebienia, jeśli nie będę pamiętał o tobie, jeśli nie postawię Jeruzalem ponad największą moją radość [Ps 137(136),6].

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s