Nauczycielu dobry, co mam czynić?

Skoncentruję się dziś w moim wpisie trochę bardziej na sobie, bo przeżywam teraz czas swoistego impasu. Chcę się tym podzielić i powierzyć się wstawiennictwu każdego, kto to przeczyta i zechce w mej intencji odmówić do Pana Boga modlitwę. Ten czas obecny to nie jest kryzys. To nie jest jakieś załamanie. Odczytuję to jako swoisty szklany sufit, który muszę z Bożą pomocą przekroczyć. Widzę, że tam, wyżej, są kolejne poziomy. Widzę też, że mam na sobie warstwy, które mogę zrzucić, by łatwiej było mi iść z Jezusem. Czuję, że wstrzymują mnie w miejscu przyzwyczajenia, zachowawczość w podejmowaniu wyzwań, a także niewłaściwe ustawianie priorytetów. Dostrzegam też jak walczę z tym, co odczytuję jako powołanie, którym obdarza mnie Bóg, wybierając równocześnie to, co sam chciałbym czynić w życiu.

Nieprawdopodobne jak skutecznie potrafimy się wzbraniać przed wcieleniem w życie planów, jakie sam Bóg nam podpowiada – nieraz bardzo subtelnie, innym razem zaś wprost przeciwnie – wyjątkowo bezpośrednio. Łatwiej jest, patrząc z naszej ludzkiej perspektywy, skupić się na planach, które zdają się być wypadkową naszych pragnień, naszych doświadczeń i naszych oczekiwań. Sęk w tym, że kiedy działamy bez wsłuchiwania się w głos Boży, dochodzący z głębi ducha – nasyconego Słowem, modlitwą i działaniem zgodnym z przykładem, jaki dał nam Jezus, działamy pełniej, a co za tym idzie – jesteśmy szczęśliwsi.

Warto na marginesie zauważyć, że nie jest tak, iż kiedy nie wsłuchujemy się w głos Boży, działamy zawsze niewłaściwie. Nasze intuicje są często znacznie silniejsze niż nam się zdaje, a głos Boży przebija się do nas w zupełnie inny sposób – choćby poprzez sztukę, poprzez gest czy słowo bliźniego lub poprzez zdawałoby się błahe zdarzenia dnia codziennego, w których nie widzimy Bożego działania. A jednak! Bóg dociera do nas ze swą wolą i czeka aż podążymy za Nim. Czasem więc udaje nam się zrealizować Boży plan, mimo iż nawet sobie tego nie uświadamiamy. Żyjemy właściwie i szczęśliwie, choć nie dostrzegamy w tym dzieła Bożego. O ileż łatwiej i pewniej jest jednak zaufać Panu, i działać zgodnie z przykazaniami, które nam pozostawił. Słuchać Jego woli i odczytywać plany, jakie dla nas przygotował. Odważnie kroczyć. Nie bać się, że się pogubimy. Wyjść ze swej strefy komfortu, by znaleźć prawdziwy Pokój i Szczęście. Świetna recepta, bo nie wygląda na skomplikowaną. Oczywiście jest tak tylko w teorii, bo kiedy przychodzi praktyka to łatwo wcale już nie jest!

Mam teraz taki moment w mym życiu, kiedy nie wiem jak wyjść poza rutynę wiary i przeżyć Spotkanie w pełni – całym sobą. I rodzą się pytania w głowie. O zdolność do bycia prawdziwie świętym. O znaczenie i konsekwencje bycia dzieckiem Bożym. O metodę skutecznego wdrożenia nauki Pana w życie. O granice mojej wolności. O esencję wiary i najlepsze sposoby jej pogłębiania. O minimum potrzebne do zbawienia. I tak w nieskończoność. Rozum pragnie niejako zwyciężyć z duchem, choć wie, że to niemożliwe… Górę bierze też czasem lęk – pokłosie grzechu pierworodnego, kiedy to człowiek zaczął odróżniać dobro od zła, a tym samym czyniąc zło, zaczął się bać o swój los, rozumiejąc, że działa zgodnie z zamysłem szatańskim – wbrew woli Boga. Kiedy zaś strach bierze górę, to zawsze oddala nas od Pana i niweczy dotychczasowy dorobek wiary i bliskości z Bogiem. Nagle trzeba zacząć budować relację od początku.

Mówił Syjon: «Pan mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał». «Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie!» [Iz 49,14-15]. Pan Bóg czuwa nad wszystkim, co stworzył. Wiem o tym. Doświadczyłem tego w swoim życiu i wciąż bardzo często doświadczam. Widzę jak wielka potrafi być ta Boża troska, a mimo to wciąż nie umiem zaufać Mu w pełni i przestać się lękać, i popełniać błędy… Czemu tak się dzieje? Czemu Cię, Panie, zdradzam grzesząc? Czemu za moją decyzją, że chcę podążać za Tobą, nie idzie całkowite przylgnięcie do Ciebie?

Modlę się więc… Naucz mnie jak żyć, poświęcając me życie Tobie. Pozwól wypełnić powołanie, które od tylu lat rozpoznaję, a którego nie potrafię wciąż zrealizować, między innymi dlatego, iż boję się zdecydowanie i konsekwentnie przekroczyć pewne granice. Pomóż mi być całkowicie dla Ciebie. Gdy uciekam sprzed Twego oblicza, uświadom mi, że postępuję bezsensownie. Gdy wybieram doczesność i materialność, pokaż, że prawdziwe skarby są ukryte gdzie indziej. Gdy w końcu serce me wypełnia lęk – ten sam, który wypełnił serce bogatego młodzieńca z przypowieści [Łk 18,18-23], daj mi odwagę i mądrość, bym dorósł do decyzji, która pociągnie mnie jeszcze bliżej Ciebie. Spraw, bym z impasów wyciągał poprawne wnioski i zanurzał się głębiej w rzeczywistości przebóstwionej. Niechaj zdobędę siłę i rozeznam drogę oddania się innym, na Twój doskonały wzór i Twe podobieństwo.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s