Pokora – początek drogi do zbawienia

Dziś znów chcę napisać o pokorze. Bez niej nie możliwe jest bowiem pojednanie, a w tym okresie my, wierzący, szczególnie tego pragniemy. Szykujemy się na okres męki i zmartwychwstania naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Pragniemy zanurzyć się w tajemnicy pasji Syna Człowieczego i przezwyciężenia przez Niego śmierci – dla naszego zbawienia. Od pokornego wyznania grzechów i od szczerego żalu za nie zależy czy będziemy mogli wejść na ścieżkę pojednania, na którą zaprasza nas sam Pan Bóg. Odrzućcie od siebie wszystkie grzechy, któreście popełniali przeciwko Mnie, i utwórzcie sobie nowe serce i nowego ducha. Dlaczego mielibyście umrzeć, domu Izraela? Ja nie mam żadnego upodobania w śmierci – wyrocznia Pana Boga. Zatem nawróćcie się, a żyć będziecie [Ez 18,31-32].

Prawda nie jest butna. Prawda nie chełpi się sobą. Jest cicha, a w swej ciszy tak bardzo donośna, wymowna i niepodważalna. Prawda jedynie może nas nawrócić. To właśnie podążając za Nią możemy zbliżyć się do realizacji celu, dla którego zostaliśmy stworzeni – chwały Wszechmogącego Boga (Omnipotens), Władcy Świata (Pantokrator). By to uznać, trzeba się wykazać pokorą. Trzeba umieć spojrzeć na swoje życie, uczynki, słowa i myśli z pewnym wycofaniem. Jestem drobnym – choć dla Boga hiperważnym – elementem całego stworzenia, a co za tym idzie – jestem powołany do bycia pokornym. Pokornym, co warto podkreślić, w pierwszej kolejności wobec Pana Boga. Pokora wobec ludzi i wobec świata jest innym powołaniem – wtórnym i dającym się realizować jedynie w ramach obarczonej grzechem pierworodnym, tj. grzechem pychy i nieposłuszeństwa pierwszych ludzi, niedoskonałej (przez ów grzech właśnie) rzeczywistości, która była doskonała w zamyśle Stwórcy i do naprawiania której jesteśmy przez Niego wezwani.

Słuchajcie, narody, słowa Pańskiego, głoście je na wyspach odległych i mówcie: «Ten, co rozproszył Izraela, zgromadzi go znów i będzie czuwał nad nim jak pasterz nad swą trzodą» [Jr 31,10]. Pan Bóg nie tylko zaprasza nas do pokornego kroczenia za Nim, ale czuwa też nad nami i wyciąga do nas swą pomocną dłoń. Z otwartymi ramionami czeka na nas, dokładnie tak jak czekał na swe zagubione dziecię ojciec syna marnotrawnego. Tamten również wrócił, by z pokorą prosić ojca o przebaczenie. I znalazł je, tak jak my znajdujemy je w sakramencie pokuty i pojednania. To jest sakrament miłości i bliskości – być może bardziej niż jakikolwiek inny. Mamy akurat w Warszawie tradycyjnie o tej porze roku weekend z półmaratonem, więc aż nasuwa się takie oto skojarzenie – w sakramencie spowiedzi Pan Bóg czeka na nas zawsze, kiedy słabniemy i przytłoczeni grzechem szukamy ożywczej wody u Źródła. Albo inaczej – spowiedź to nasz pit-stop w wyścigu do Nieba. Przy czym nie rywalizujemy z innymi, a sami ze sobą i pokusami, jakie stawia nam na drodze zły.

Jeszcze jedna refleksja odnośnie pokory się jawi. Pokora to musi być nasz wybór – wolny i świadomy. Pokora nie może więc być ucieczką od współczesnego świata pełnego pychy, zuchwałości w promocji samego siebie i bogactwie form koncentrowania się na własnych potrzebach. Taka ucieczka prowadziłaby nas niechybnie w stronę życiowego bezwładu i nie pozwalałaby dotrzeć do innych ludzi. Pokora jest raczej afirmacją prawdy o nas samych – wobec Boga oraz wobec ludzi i całego świata. Dlatego stopniowalność w zastosowaniu pokory – w zależności od tego, do kogo jest adresowana, wydaje się tak ważna. Wobec Boga trzeba być pokornym bezgranicznie, zaś wobec ludzi starać się zawsze wykazywać pokorą, pamiętając jednak również, że choćbyśmy się starali najbardziej na świecie, nie zawsze uda nam się przebić przez pancerz grzechu pierworodnego, który zniekształcił w pewnej mierze doskonałe Boże stworzenie. I to przebić obustronnie – przez nasz własny, by pokora miała swój prawdziwy wyraz, ale i drugiej osoby, by pokora była właściwie odczytana i przyjęta.

Na koniec wróćmy do czasu, który przeżywamy w liturgii i słów dzisiejszej Ewangelii [J 11,45-57]. Jezus już nie występował otwarcie wśród Żydów, tylko odszedł stamtąd do krainy w pobliżu pustyni, do miasta zwanego Efraim, i tam przebywał ze swymi uczniami. A była blisko Pascha żydowska. Wielu przed Paschą udawało się z tej okolicy do Jerozolimy, aby się oczyścić. Oni więc szukali Jezusa i gdy stanęli w świątyni, mówili jeden do drugiego: «Jak wam się zdaje? Czyżby nie miał przyjść na święto?». Chrystus wie, że duchowi przywódcy Izraela powzięli już decyzję, aby Go zgładzić, i że wydali polecenie, aby każdy, ktokolwiek będzie wiedział o miejscu Jego pobytu, doniósł o tym, by można było Go pojmać. Jezus wie, a jednak zna też swoje powołanie i rozumie, do czego został wezwany. Z pokorą wybierze się do Jerozolimy, by tym samym wejść na bezpośrednią ścieżkę wiodącą do męki na krzyżu. Z pokorą podejmuje zadanie, jakie postawił przed Nim Ojciec. Z pokorą poddaje się Jego woli i posłusznie realizuje plan zbawienia świata. To jest najlepsza lekcja tego, czym jest pokora i związane z nią posłuszeństwo. To jest najlepsza lekcja tego, co mamy czynić i my w naszych życiach – dla chwały Pana!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s