Radość, pokój i nadzieja w Panu

Jest czasem coś takiego w Spotkaniu, że słów braknie, a przecież do małomównych nie należę. Jest taki rodzaj piękna wpisany czasem w Spotkanie, który odejmuje mowę, choć nie onieśmiela. Wzbudza zachwyt i podziw. Nasyca ducha, mimo że czasem nie pada nawet jedno słowo. Uskrzydla tak jakby, choć równocześnie osadza twardo na ziemi. Jest taki rodzaj harmonii w relacji z Panem, który uspokaja dogłębnie. Śpiewany dziś psalm [Ps 34(33),6-7] bardzo prosto i trafnie do tego nawiązuje. Spójrzcie na Niego, promieniejcie radością, a oblicza wasze nie zaznają wstydu. Oto biedak zawołał, a Pan go usłyszał, i wybawił ze wszystkich ucisków. W Nim jesteśmy naprawdę i dostrzegając Go, ale też podążając za Nim, stajemy się szczęśliwi.

Takie wyznania brzmią czasem naiwnie. Może zbyt słodko. Może zbyt wzniośle. Prawda jest jednak taka, że krocząc ramię w ramię z Panem człowiek zaczyna widzieć świat w unikalnych barwach. Spotykając Pana napełnia swe serce czystą i piękną radością. Ja przynajmniej tak mam. Kiedyś już to napisałem, ale się powtórzę – tu nie chodzi o fajerwerki. Tu chodzi o przyjaźń. Chodzi o miłość. Także o zaufanie. Trudno mi sobie wyobrazić, by człowiek, który doświadcza w swym życiu przyjaźni oraz czystej miłości, człowiek z ufnością budujący relacje, mógł być nieszczęśliwy. A przecież dokładnie tym jest żywa relacja z Panem Bogiem. I tak jak w naszym życiu są momenty, kiedy przebywając z kimś bliskim, z przyjacielem, dostrzegamy te piękne cechy, które w danej osobie podziwiamy i tak jak cieszymy się całym sobą, że mamy taką osobę obok, ze szczerym, radosnym uśmiechem spoglądając na naszego przyjaciela, tak też w relacji z Bogiem odczuwamy czasem momenty przepełnione tym podziwem, tą radością i związanym z tym szczerym uśmiechem. Częściej jednak po prostu czujemy się dobrze w obecności tej drugiej osoby. Tym przeważnie są też te nasze Spotkania. Bóg działa w nas i przez nas, a my dzięki temu zgraniu – współbrzmieniu – przylgnięciu czujemy w sercu pokój.

Jezus mówi dziś z kart Ewangelii do Nikodema [J 3,20-21]. «Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu». Będąc blisko, przyjmując zaproszenie do Spotkania, wcielając w życie naukę, głoszoną przez Chrystusa, doświadczamy nie tylko radości i pokoju, ale także prawdy o nas samych. Prawdy, iż bez Boga jesteśmy niepełni. Bez Boga jesteśmy puści. Odwracając się od Niego odbieramy sobie sami i radość, i pokój, i nadzieję. Zakłamujemy rzeczywistość. Udajemy kogoś, kim nie jesteśmy, a tym samym skazujemy się na mrok. Wierząc zaś osiągamy pełnię, do jakiej zostaliśmy powołani. Wierząc stajemy się prawdziwie obecni. Wierząc możemy być – zgodnie z wolą Bożą. Uwierzcie, naprawdę nie ma nic lepszego!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s