Łobuzy w Kościele – odwaga i miłość

Wczorajsza niedziela była w Warszawie idealna! Słońce w pełni i letnia wręcz atmosfera sprawiły, że warszawiacy tłumnie wylegli na ulice. Mój dzień zaczął się zbyt wczesną pobudką, bo zwlokłem się z łóżka już o 5.30 – nieludzkiej jak na niedzielę, a niecałe trzy godziny później rozpocząłem zajęcia na uczelni. Przedpołudniową porą pozwoliłem sobie na małe wagary, rezygnując z jednego z wykładów, i pojechałem do Arkad Kubickiego, u stóp Zamku Królewskiego, gdzie odbywały się XXIV Targi Wydawców Katolickich. Kupiłem kilka interesujących mnie tytułów, jednak przede wszystkim zrealizowałem podstawowy cel wypadu na kiermasz – udałem się na spotkanie premierowe z autorami książki o wdzięcznym tytule „Łobuzy”, tj. z Grzegorzem Kramerem SJ, Piotrem Żyłką i Łukaszem Wojtusikiem. Wspominam o tym wydarzeniu, gdyż trwające raptem godzinę spotkanie otworzyło mi oczy na pewne sprawy, a szczególnie na jedną, zdawać by się mogło – dość oczywistą, nad którą jednak do tej pory głębiej się nie pochylałem. Być może stało się tak, gdyż wszyscy trzej panowie prezentują taki sposób postrzegania wiary i wynikających z niej konsekwencji dla funkcjonowania w świecie i pośród ludzi, oraz taki sposób patrzenia na Kościół i mówienia o nim, który wydaje mi się bliski i zrozumiały. To sprawia też, że łatwiej zidentyfikować się z prezentowaną przez nich wizją, przepełnioną miłością, szacunkiem i humorem, nie tracącą równocześnie nic z powagi i wierności ortodoksji.

Moja refleksja skupiła się na pewnym aspekcie rozmowy, który mógłbym streścić tak: Kościół to więcej niż mury, instytucja i ludzie. Kościół to wspólnota wiedziona przez wieki przez Ducha Świętego – żywa i pulsująca, otwarta na wykluczonych, bliska człowiekowi, silna poprzez prawdziwy i ufny kontakt z Panem, co stara się wszem okazywać. Do tego momentu owa refleksja nie jest niczym zaskakującym ani nieznanym dla człowieka, który świadomie podchodzi do swej wiary w Boga i swego uczestniczenia we wspólnocie Kościoła. Dalsza część mówi jednak nie mniej ani nie więcej, a tyle, że skoro ja jestem członkiem wspólnoty, to mam też prawo, ale i obowiązek, by głośno mówić o rzeczach w Kościele, które mnie martwią, bolą lub które przeczą sensowi wiary. Mówić głośno, co implikuje mówić bezpośrednio do osób, które w danych sytuacjach ów Kościół reprezentują – czy to jako księża celebrujący liturgię, czy to jako katecheci nauczający religii, czy to jako aktywiści podpierający się w swych działaniach nauczaniem Jezusa, czy też jako propagatorzy wiary. Mówić głośno, to znaczy także wychodzić poza własną strefę komfortu, z odwagą podejmując dialog, z miłością zwracając się do drugiej strony, która w gruncie rzeczy nie jest kimś obcym, zważywszy, że wszyscy jesteśmy jednym ciałem i jedną duszą w Chrystusie.

W toku dyskusji o tym, co być może nie zawsze idealne, temat zszedł na kazania – czasem nudne, czasem upolitycznione, czasem zupełnie wyzute z Miłości. Padło pytanie: ilu z Was usłyszawszy takie kazanie, poszło po Mszy św. do zakrystii, by porozmawiać o tym z księdzem? Spośród wszystkich uczestników spotkania, których na oko było jakieś kilkadziesiąt osób, rękę podniosło pięciu zebranych. Przy czym dwoma z nich był Piotr Żyłka i Łukasz Wojtusik. Uświadomiłem sobie, że bardzo często przyjmujemy postawę roszczeniową, sami nie robiąc zupełnie nic, by przyczynić się do zmiany na lepsze. Że niby rozumiemy ideę współodpowiedzialności świeckich za Kościół, ale wobec osób duchownych zachowujemy dystans – czy to błędnie rozumiejąc zagadnienia autorytetu i relacji, czy to poprzez brak woli angażowania się w życie wspólnoty, czy też poprzez przyjmowanie postaw spod znaku „a co inni powiedzą”, „a może będzie potem komplikował życie moim dzieciom na lekcjach religii”, „a co to właściwie zmieni” etc. Pan Bóg jednak tak często mówi nam: «Nie lękajcie się!», dodatkowo wskazując na prymat przykazania miłości, że bierność i brak odwagi urasta do rangi zniewagi wobec Niego. Skoro bowiem jestem częścią wspólnoty, to moim obowiązkiem jest dbać o wspólnotę – jej dobrostan i właściwy rozwój, a także być narzędziem działania Ducha Świętego. Dbać przede wszystkim o koncentrację wspólnoty na tym, co najważniejsze – na Panu Bogu i Jego Słowie.

W powyższych zdaniach nie ma żadnej rewolucji. Kryje się natomiast w tej refleksji dużo troski i miłości. Jest w niej również zawarta wdzięczność za dobro i żal za zło, z których żadne nie jest w stanie zaistnieć oraz funkcjonować bez tego drugiego. Wszyscy jesteśmy Kościołem, więc wszyscy bierzemy odpowiedzialność za nasz Kościół. Dopóki tego nie zrozumiemy i nie wcielimy w życie, jesteśmy na równi współwinni – za nauki przeczące nauczaniu Chrystusa, za złe postawy innych wiernych, za złe uczynki i nadużycia naszych sióstr i braci w Panu, które odepchnęły kogokolwiek od Źródła. Każdy kto odszedł od Boga, bo nie byliśmy w stanie pokazać mu prawdziwego oblicza Chrystusa – miłosiernego i troskliwego Pana, obciążać powinien nasze sumienie. Nie mamy wypaczać Słowa i w imię włączania wszystkich wykluczonych zapominać o naukach Jezusa. Mamy jednak rozłożyć właściwie akcenty i posłuchać, kiedy sam Chrystus nam mówi: «Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali» [J 13,34-35]. W ukazywaniu piękna wiary w Chrystusa widzę dziś misję dla siebie. Pomóż mi Panie życiem świadczyć o Twej chwale i słowa daj, które najlepiej oddadzą jak dobry jesteś. Daj też odwagę, by mądrze współtworzyć wspólnotę, wchodzić w nią głębiej, zawsze z ogromną miłością. Taką dziś, Panie, modlitwę do Ciebie zanoszę.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s