Kowale i pasterze – powołani do świętości

W zdaniu, iż człowiek jest kowalem własnego losu, kryje się wbrew pozorom dużo więcej niż widać na pierwszy rzut oka. Być może przez specyfikę czasów, w których żyjemy, a może w zgodzie z jak najbardziej naturalną ludzką interpretacją, widzimy w pierwszym momencie akcent położony na mocy sprawczej jednostki, odpowiadającej za własny los, kształtującej go i zmieniającej według swoich potrzeb, założeń i wyznaczonych celów. Ten cel odsłania nam jednak inny aspekt zawarty głębiej. Cel implikuje bowiem drogę, a droga dla chrześcijanina to zawsze jasny sygnał obecności Boga. Słyszymy Jezusa z Ewangelii wg św. Jana: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie» [J 14,6]. Wierzymy, że droga jest nam dana przez Boga. I tu pozornie pojawia się zgrzyt, bo skoro droga jest dana – w domyśle nam wyznaczona, to jak możemy ją sami kształtować i zmieniać?

Bóg stworzył ludzi wolnymi i dla realizacji wolności w naszym życiu podarował nam wolną wolę. W konsekwencji mogę rzec, że Bóg uczynił mnie, jak i każdego z nas, kowalem swojego losu. Rozpościera przede mną drogę i pokazuje najdoskonalszy cel, do jakiego mogę zmierzać, a równocześnie wyposaża mnie w narzędzia do kształtowania tejże drogi. Te narzędzia przychodzą wraz z instrukcją obsługi i zasadami bezpiecznego z nich korzystania, które zawarte są przede wszystkim w Słowie. Co zrobię z tymi narzędziami, czyli jak skorzystam na przykład z podarowanej mi wolnej woli, zależy już tylko od mojej decyzji. Można to tak zobrazować: posiadam młotek i wiem do czego on służy, wiem jak się nim posługiwać i jak nie skrzywdzić nim siebie lub innych, ale to jak go w rzeczywistości użyję, pozostaje zależne szczególnie ode mnie. Czasem też od okoliczności zewnętrznych, na które nie mam wpływu. Te okoliczności to strefa Bożej Opatrzności, ale to inny, duży, niezależny temat.

Bycie kowalem własnego losu wiąże się w naturalny sposób z ograniczeniami, których pewnie w pierwszym odruchu większość z nas nie wychwytuje w tym stwierdzeniu. Po pierwsze kowal może kształtować materiał w ramach tego, co ma dane do obróbki. Tak jak dany materiał narzuca kowalowi możliwość obróbki i tworzenia zeń konkretnych przedmiotów, tak i życie podarowane nam przez Ojca ma pewne ograniczenia odnośnie możliwych do zrealizowania w nim scenariuszy. Analogicznie – tak jak każdy konkretny kowal ma swoje talenty i umiejętności, które pozwalają mu pracować z danym materiałem i odciskać na nim swe indywidualne piętno, tak i ja z kapitałem darów, podarowanych mi przez Ojca oraz przypisanych mojej osobie, mogę w tych ramach i na mocy tych darów modyfikować mój własny los, a w konsekwencji również los innych ludzi. Z doświadczenia własnego życia wiem, że łatwo można rzucić się z motyką na słońce w owych próbach zmiany losu. Można przekłamywać jednostkowe przejawy ludzkiej natury. Można uciekać przed powołaniem. Można naiwnie marzyć o innych życiach, które odciągają nas od Prawdy wdrukowanej w naszą własną drogę. Prawda jednak zawsze pokonuje wszelkie iluzje oraz kłamstwa, wypływa na wierzch, przekracza nasze wyobrażenia.

Jestem zatem kowalem, wyposażonym w talenty, narzędzia i instrukcję ich obsługi. Jestem tym kowalem z woli Boga i z Bożej łaski. Niezasłużenie. Za darmo. Bez żadnej wcześniejszej zasługi. Kowalem jednym z wielu, na podobieństwo Boga, będącego niedoścignionym ideałem – Stwórcy świata. Mistrzem kowalstwa, można by rzec, choć to w znikomym stopniu określa pełnię natury naszego Ojca, gdyż jest On pozbawiony jakichkolwiek ograniczeń: zarówno podmiotowych (per analogiam do kowala), jak i przedmiotowych (patrząc z perspektywy materiału, w którym pracuje – przecież On sam jest jego twórcą). Bóg jest dobry i troszczy się o swoje dzieci – tak naucza Kościół, ale i pokazuje doświadczenie życia. W obliczu Jego wielkości i moich własnych ograniczeń odkrywam z pokorą, że jestem Jego niedoskonałym uczniem lub – żeby płynnie przejść do dzisiejszej Niedzieli Dobrego Pasterza – członkiem Jego wielkiego, różnorodnego, kolorowego stada.

Dzisiaj Kościół przypomina nam, że Pan jest naszym Pasterzem. Dobrym Pasterzem, co trzeba podkreślić, bo przecież pasterz pasterzowi nierówny. Niekiedy pasterz, jakiego możemy spotkać także w polskich górach, wypasający na halach owce, wcale nie jest delikatny i łagodny wobec swego stada. Pasienie owiec to zadanie trudne, brudne, a czasem wymagające udzielania lekcji, stawiania granic, a nawet okazywania przywództwa – zawartych w słowie, jakim pasterz zagania swą trzodę do zagrody, w fakcie stosowania przy wypasie psów pasterskich, a czasem używania też do zaganiania owiec laski pasterskiej. Są to ważne aspekty pracy pasterza, które być może nie kojarzą się tak wyraźnie z dobrotliwym wyobrażeniem Chrystusa z owieczką na ramionach, niemniej jednak wpisujące się we właściwą wykładnię określenia „dobry pasterz”. To znów jest ułamek pojmowania tego, kim jest dla mnie i dla Ciebie Jezus jako nasz Dobry Pasterz, i jak dba o nas, to znaczy o swoje owce. Tej troski jednak nie sposób nie doświadczyć. Ja przynajmniej doświadczam jej w moim życiu. Wystarczyło otworzyć serce, a nagle znaki troski stały się widoczne, namacalne wręcz.

Kiedy podczas Ostatniej Wieczerzy Chrystus ustanowił sakrament kapłaństwa wiedział, że młody Kościół, a Kościół jest młody po dziś dzień, nieustannie się nawracając i czerpiąc z darów Ducha Świętego, potrzebuje pasterzy. Nie tylko dlatego, że potrzebni są ludzie powołani do udzielania sakramentów i głoszenia Słowa co dnia, ale również po to, by swoim życiem w szczególny sposób mogli świadczyć o naszym Panu. Tu niektórzy od razu wyciągną setki, a nawet tysiące przypadków, kiedy świadczyli w sposób niegodny chrześcijanina, fałszywy, a może nawet szatański, ale i to przewidział Jezus, kiedy ostrzegał: «Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów» [Mt 23,2-5]. Jezus wiedział, że człowiek jest grzeszny – niezależnie od powołania, które realizuje w swym życiu, a mimo to pozostawił nam kapłanów i dał im jasną misję.

Dziś modlimy się w intencji powołań do życia kapłańskiego, konsekrowanego i misyjnego – dobrych i świętych. Modlimy się o podtrzymanie mądrej linii przekazu, modlitwy i służby. Potrzebujemy w Kościele osób, których powołanie różni się od powołania osób świeckich, nie tylko dlatego, że wypływa ono wprost z nauczania Jezusa, ale także dlatego, że po ludzku widać jak wiele dobrego mogą dać osoby wybierające alternatywną drogę życia. Wnoszą do duchowości inny pierwiastek. Wnoszą go również w podejmowane działania. Bez względu na płeć i obrany charyzmat potrafią, jeśli żyją pełnią swego powołania, rozwijać więcej niż tylko samych siebie. Swym życiem, zawierzonym w szczególny sposób Panu, dają się również bliźnim, modląc się, posługując, pomagając najsłabszym i odrzuconym, idąc w końcu z dobrą nowiną na krańce świata. Czasem te krańce są bliżej niż nam się zdaje – w naszym sąsiedztwie.

Rozpoczynający się dziś Tydzień Modlitw o Powołania jest dla nas wszystkich szansą, tak to przynajmniej postrzegam, aby spojrzeć na nasz Kościół z pewną czułością i płynąca z serca wiarą, ale też by wyrazić swą troskę o jego przyszłość, zanosząc do Boga prośbę o mądrych pasterzy. Jeśli będziecie na dniach w Warszawie zachęcam, byście odwiedzili świątynię Monastycznych Wspólnot Jerozolimskich, gdzie zaplanowana jest tygodniowa nieustająca adoracja Najświętszego Sakramentu. Kościół potrzebuje nas wszystkich – świeckich, duchownych i konsekrowanych. Potrzeba nam mądrych pasterzy, na wzór Dobrego Pasterza, którzy będą umieć wieść Boże stado drogą wiodącą do Ojca – drogą wprost do Nieba. Nie zapominajmy o nich w swojej modlitwie!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s