Mój Tata – mój wzór, moje oparcie i miłość

Dziś nie jest w sumie najłatwiejszy dzień. Mój Tata jest w szpitalu i poddaje się pierwszej dawce chemioterapii. Nie jest to rzecz, którą normalnie bym się podzielił, ale mam wrażenie, że ta właśnie przestrzeń – ten blog kierowany do ludzi, dla których Pan Bóg jest ważny – zdaje się być właściwym miejscem, aby prosić o modlitwę i wsparcie. Wierzę, ze Pan ma swoje drogi i myślę, że wszyscy u mnie w rodzinie jesteśmy z nimi pogodzeni. Ufność nasza złożona jest całkowicie w Chrystusie, ale świadomość, że życie ma swój nieubłagalny kres również istnieje. Oczywiście o ile jeszcze to nie jest ten moment, to doskonale, ale jeśli Pan Bóg już wzywa, to nie ma sensu się głupio opierać.

Mój Tata jest moim cichym bohaterem. Posiada wiele cech, którymi Pan Bóg mnie nie obdarował. Jest genialnym złotą rączką. Naprawdę potrafi wyczarowywać coś z niczego. Ma wewnętrzny spokój, którego szczerze Mu zazdroszczę i mimo iż sam nie należę do osób, które łatwo byłoby wyprowadzić z równowagi, to cenię bardzo Jego zdolność do bycia akuratnym, kiedy chciałoby się eksplodować i rewanżować. Nasza relacja, jak każda relacja na linii ojciec-syn, nie należy do idealnych, ale od niemal dwudziestu lat związana jest mocną i trwałą więzią, której nie zdołałaby zerwać byle wichura czy też burza. Od zawsze łączy nas też miłość, a to dar ogromny – najważniejszy i najsolidniejszy. Iluż bowiem moich rówieśników nie ma dobrej relacji ze swym własnym ojcem… Mi dane było i wciąż jest – na każdym kroku – budować z Tatą nić porozumienia, która przekracza minimum – obserwowane w otoczeniu. Która ustawia naszą relację na innym, wspaniałym poziomie. Która nadaje sens więzi zawiązanej pomiędzy tak odległymi od siebie (’39-’83) pokoleniami.

Mój Tata jest niesamowitą historią, pełną zaskakujących treści i niejednoznacznych opowieści. Jest wszystkim tym, czego radykalnie się wyrzekłem w trakcie dojrzewania, i wszystkim tym, co zassałem z wychowania i przyjąłem później jako swoje. Jest mną, pomimo tego, iż jest oczywiście zupełnie niezależną jednostką. Jest zaprzeczeniem mnie, choć znajduję liczne Jego cechy w sobie. Mój Ojciec jest skałą, budującą mnie i kształtującą. Znacznikiem tego, co dobre. Wskaźnikiem tego, co właściwe. Mimo różnić. Mimo zaprzeczeń. Jest filarem mojej konstrukcji i być może dlatego właśnie nie chcę Go stracić. Wiem, że ten moment kiedyś nadejdzie, ale proszę dziś Boga, aby opóźnił tę datę i podarował nam przyszłość. Daj Mu, Panie, siłę i moc, by iść naprzód, a w momencie przejścia miej i Jego, i nas – Mamę i mnie – w swej Boskiej opiece.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s