Słodycz bycia domownikiem Boga

Cała uwaga w dniu święta św. Tomasza Apostoła skupia się na jego spotkaniu z Jezusem Zmartwychwstałym w Wieczerniku. Doświadczenie pogranicza wiary i niewiary jest doświadczeniem uniwersalnym, a co najmniej powszechnym, więc w naturalny sposób myśl biegnie do tej sytuacji znanej, choć często nieoswojonej. Refleksja koncentruje się na zrozumieniu tego momentu, w którym niewiara za sprawą empirii przeradza się jednak w przekraczającą empiryczne poznanie wyznanie wiary – dostrzeżenie Boga w ciele człowieka. «Pan mój i Bóg mój!» [J 20,28] – wyznanie Tomasza jest też naszym wyznaniem. Nieraz po latach. Czasem w zupełnie zaskakującym momencie. Zawsze świeże oraz zmieniające dogłębnie nasze wewnętrzne struktury poznania – w sposób piękny, twórczy i cudownie życiodajny.

Jest jednak czytanie, które poprzedza dzisiejszą Ewangelię. Czytanie, które pragnę zacytować w całości [Ef 2, 19-22], gdyż w sposób szczególny koreluje z moim obecnym doświadczeniem – przeżywanym silnie, choć także z zaskakującym spokojem. Nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga – zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus. W Nim zespalana cała budowla rośnie na świętą w Panu świątynię, w Nim i wy także wznosicie się we wspólnym budowaniu, by stanowić mieszkanie Boga przez Ducha.

Zagłębiając się w owo czytanie nie mogę nie odwracać się w tył, aby wspomnieć drogę, którą Pan przywiódł mnie do punktu, w jakim się znajduję. Z wdzięcznością. Z pokorą. Z radością, że Bóg sprawił, iż dziś znów przychodzę do Niego. Oto przychodzę do Pana, nie miotając się już i nie wyrzucając sobie na każdym kroku własnych przewin, wciąż jednak z uniżeniem i prostym pragnieniem Spotkania. Dzień zaczynam jutrznią, aby oddać Bogu chwałę. Śpiewem i zatopieniem się w Słowie nadać sens każdemu dniu. Przystanięciem w biegu i otworzeniem się na ciszę dać sposobność doświadczania Boga w codzienności. Sercem otwartym i chętnym, aby otwierać się wciąż jeszcze bardziej, zapraszać Pana do swojego życia – w każdym spotkaniu, w każdej jednostkowej relacji.

To wszystko nie pozostaje bez echa. Pan Bóg odwdzięcza się dobrymi ludźmi, których stawia na ścieżce, którą kroczę. Mnichami, goszczącymi w swym domu. Świeckimi, zapraszającymi do wspólnej wędrówki. Bezdomnymi, raczącymi mnie swymi opowieściami i dzielącymi się wszystkim tym, co mają – jak równy z równym, bo chociaż to oczywiste, to dziś należy przypominać o tym ile się da – wszyscy jesteśmy równi w oczach Boga. Jedność, wspólnota, solidarność – tego doświadczam w tych tygodniach i miesiącach. Dajesz mi, Boże, spokój ducha – pochodną tych wszystkich wspaniałych sytuacji, na które mnie wystawiasz i na które mnie otwierasz.

Wiara to nie jest wiedza. Tu dwa plus dwa nie musi równać się cztery. Częściej równa się osiem, szesnaście albo wręcz dwieście pięćdziesiąt sześć. A nawet więcej! Tu dary się mnożą – zgodnie z Bożą logiką i Bożym zamysłem. Nieprzewidywalnie, ale nawet przy minimalnym zaufaniu – wielce i potężnie. Cały czas obiecuję Ci, Panie, że będę ufał jeszcze mocniej i że nie będę się wahał, kiedy w życiu wyrasta nagle mur nie do przebicia. Za tym murem zawsze przecież stoisz Ty. Bez względu na to czy jest to mur niewiary, mur niemocy, czy może mur obawy albo lęku. Wierzę, z całego serca, że Ty możesz wszystko i że poprowadzisz mnie do celu najlepszą możliwą drogą. Wierzę, że mnie nigdy nie skrzywdzisz. Prowadź więc, Jezu, i dopomóż mi spełnić obietnicę. Za Tomaszem dzisiaj powtarzam: Pan mój i Bóg mój!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s