Piękne miejskie życie – w celi i w milczeniu

Ten post to w sumie pewnego rodzaju kontynuacja ostatnio poruszanego wątku mniszego. Bardzo zresztą spontaniczna, tak jak i spontaniczne okazało się zarówno wczoraj, jak i dziś. Spędziłem bowiem ten czas ponownie z mnichami. Wpadłem wczoraj na modlitwę, a finalnie zostałem u braci aż do końca dzisiejszej poobiedniej rekreacji. Zostałem o dzień dłużej niż to się jeszcze wczoraj w południe zapowiadało. Powodem pośrednim (identyfikowanym przeze mnie w pierwszym odruchu jako ten właściwy) była lektura, która wpadła mi w ręce i co do której miałem pewność, że musi zostać sfinalizowana, ale koniec końców jestem przekonany, że zupełnie bezpośrednio pokierował tym wszystkim dobry Ojciec, aby ukazać mi nowy wymiar duchowości, ale i zasiać we mnie ziarno. Rodzą mi się w głowie pytania, a to zawsze znak, że ziarno zostało zasiane.

Spontanicznie znalazłem się więc wczoraj na innej planecie, na której rytm wyznacza modlitwa, a czas wolny spędza się w zamknięciu. Na której podczas jedzenia się milczy, a podczas rozmowy nie śmieje się do rozpuku. Na której panuje wszechobecna radość, wyrażająca się poprzez subtelne gesty i słowa. Na której panuje miłość – czysta i braterska. Na której w końcu zasadą jest pokora, posłuszeństwo i cicha kontemplacja. Planecie tak odległej, a tak bliskiej. Tak zaskakującej, kiedy się o niej czyta, a tak znanej i własnej, kiedy się na niej znajdzie.

W to doświadczenie wpisała się lektura reguły życia braci i sióstr należących do Monastycznych Wspólnot Jerozolimskich, czyli Księgi Życia Jeruzalem. To jest pozycja, która stoi od jakiegoś czasu u mnie na półce, a przez jakiś czas leżała nawet na nocnym stoliku, jakby prosząc się o przeczytanie. Zajrzałem raz czy drugi, ale a to zmęczenie, a to nie ten dzień – po prostu jakoś nie szło. Ewidentnie to nie był właściwy czas. I oto nagle jestem niespodziewanie w celi, przede mną godziny samotności, a na biurku obok ikon i Nowego Testamentu leży ta odkładana od kilku tygodni pozycja. Pomodliłem się najpierw, po czym niespiesznie wziąłem się za lekturę. Do nieszporów i Eucharystii byłem niemal w połowie. Chłonąłem kartka za kartką, akapit za akapitem, myśl za myślą. Czytałem raz i wtóry, by uchwycić znaczenie słów. Przerywałem czytanie na chwilę, by dać szansę, aby litery wypełniły się sensem, po czym uchwyciwszy choć jego część, wracałem do dalszej lektury. Po kolacji miałem jechać do domu, ale czułem podskórnie, że muszę czytać dalej i że Reguła wybrzmi jakkolwiek tylko wówczas, gdy przyjmę ją na ten pierwszy raz w całości – nie zaś wybiórczo czy fragmentarycznie.

W tej sytuacji zapytałem więc czy nie mógłbym zostać o jeden dzień dłużej? Gdzieżbym pomyślał jeszcze dwa lata temu, że na własne życzenie i na własną prośbę będę siedział zamknięty w mniszej celi i oddawał się lekturze zasad życia wspólnoty, którą odwiedziłem? Gdzieżbym pomyślał, że ta lektura wciągnie mnie do tego stopnia, że zamienię wygody własnego mieszkania na skromne warunki pokoiku, w którym miałem spać tej nocy? Prawdziwie niezbadane są drogi, którymi Pan nas prowadzi…

Księga Życia Jeruzalem pochłonęła mnie bez reszty w dwójnasób. Po pierwsze przez swoje radykalne piękno. Jest bowiem napisana językiem pięknym, Bożym, z Pisma czerpiącym i z doświadczenia świętych zakonników i zakonnic, żyjących na przestrzeni wieków. Po drugie zaś urzeka wyrażonym w niej pięknem radykalizmu. Tak – pięknem radykalizmu! Sam jestem zaskoczony, że w radykalizmie znajduję nagle piękno, podczas gdy przeważnie od radykalizmów stronię. Jest jednak ów radykalizm w rzeczywistości bardziej prostotą, konsekwencją myślenia i postępowania, spójnością, radością i miłością, więc jakoś łatwo wyzbyć się lęku. Jest piękny, gdyż w centrum stawia Piękno. Jest dobry, bo koncentruje się wokół Dobra. Jest w końcu prawdziwy, bo opiera się na Prawdzie.

Brat Pierre-Marie Delfieux, założyciel Wspólnot Jerozolimskich i autor przywołanej Reguły, wyraża słowami, postawione przez Pana przed braćmi i siostrami jasne zadanie, które jednak do łatwych nie należy. Dlatego Bóg musi wezwać na tę ścieżkę, bo bez Niego i bez Jego wezwania nie miałaby ona raczej większego sensu. Tu nie chodzi tylko o pójście drogą rad ewangelicznych – czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Tu chodzi także o wybranie życia w dużej mierze skoncentrowanego na przebywaniu w celi, do tego w warunkach miasta – pełnego bodźców, dźwięków i zakłóceń – często bliższego Babilonowi niż Jeruzalem, z dala od ciszy i spokoju typowego dla przebywania na łonie natury. Chodzi też o wybranie życia, które nie przewiduje sztywnej klauzury, ale stawia wymóg kształtowania jej swymi własnymi wyborami – o ileż trudniejszy w realizacji niż zwykłe życie za murami. Chodzi jeszcze o inne wyrzeczenia – rozłąkę z rodziną, rezygnację z aktywnego uczestniczenia w ofercie kulturalnej miasta oraz czas milczenia i postu. Współczesny człowiek – epoki rozszalałego konsumpcjonizmu i zwyrodniałego kapitalizmu, czasu seriali oglądanych w sieci na pęczki, nadużywania mediów społecznościowych i Internetu, doby ciągłych rozmów zasadniczo o niczym – powinien to czytać i nie rozumieć, a tu nagle odkrywa w tym piękno. Poczułem owo piękno wczoraj. Poczułem przez dłuższą chwilę, że jest w tej drodze coś naprawdę pięknie właściwego.

2 Comments

  1. Gdybym tam nie był, pomyślałbym, że to jakaś bajka bądź iluzja. Ale potwierdzam, iż tak jest. A na usta cisną się słowa Ps 133:
    O jak dobrze i miło,
    gdy bracia mieszkają razem!
    Jest to jak wyborny olejek na głowie,
    który spływa na brodę Aarona,
    na skraj jego szaty.
    To jak rosa Hermonu,
    która opada na górę Syjon;
    Bo tam udziela Pan błogosławieństwa
    i życia na wieki.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s