Jedność plus wolność równa się wspólnota

Niedzielne czytanie z Listu św. Pawła Apostoła do Efezjan [Ef 4,1-6] idealnie wpisuje się w to, o czym pragnę już od kilku dni napisać. Zachęcam was ja, więzień w Panu, abyście postępowali w sposób godny powołania, do jakiego zostaliście wezwani, z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości. Usiłujcie zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój. Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani do jednej nadziei, jaką daje wasze powołanie. Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich, który jest i działa ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich.

Nie pisałem przez dłuższą chwilę, bo i działo się zbyt wiele, tak że nie miałem nawet okazji, by usiąść na spokojnie do komputera. W pracy mam akurat teraz okres niewiadomych. Niby nic złego, po prostu brak jasnych odpowiedzi odnośnie kolejnych miesięcy i płynności zatrudnienia – rzecz dziwna dla kogoś, kto od niemal dekady pracuje w jednym miejscu. Rzecz też jak najbardziej życiowa, więc przyjmuję, że będzie jak ma być i nie będzie źle, bo Pan ma mnie w swej opiece i mądrze mnie prowadzi. W domu sporo roboty, jako że postanowiłem odmienić swój balkon – z rupieciarni czyniąc strefę relaksu, co skutkowało odbyciem kilku wizyt w sklepach budowlanych i ogrodniczych, chwyceniem się za narzędzia z przybornika złotej rączki, a także zamienieniem mieszkania w warsztat na niemal tydzień. Najprzyjemniejszy był jednak ostatni weekend, które spędziłem na krótkich wakacjach, o czym za chwilę.

W tych dwóch intensywnych tygodniach krążyły wokół mnie trzy łączące się ze sobą tematy – wspólnoty, jedności i prawdziwej wolności. Niedzielny tekst liturgiczny również koncentruje się na nich – mniej lub bardziej bezpośrednio, więc tym łatwiej mi o tym napisać. Jest bowiem coś niełatwego w pisaniu o tak efemerycznych zjawiskach czy też stanach, jakimi są wyżej wymienione. Wspólnota w XXI wieku zamiera, jedność bywa złudna i stricte fasadowa, a wolność… Cóż, z wolnością w ogóle sprawa jest najbardziej skomplikowana. W strefie publicznej wynoszona na transparentach – raz dumnie i w słusznej sprawie, raz bałwochwalczo i bezmyślnie – na barykady, jeszcze innym razem wzgardzana i bezpardonowo deptana, w strefie prywatnej znajduje swe wypaczone formy, które pod płaszczykiem wolności chowają swawolę i w rzeczywistości bardziej przypominają bezwolne naśladownictwo i podporządkowanie takim czy innym żądzom, aniżeli podmiotowość, suwerenność i integralność, które wolność konstytuuje. Zły wie jak namieszać nam w głowach i w sercach. Bez zaufania Panu, który tą skamieniałą magmę, jaką zalewa nas mistrz kłamstwa, potrafi rozbić w pył, nie da się odzyskać wolności. Pozostaną jedynie jej pozory – nieraz nad wyraz przekonywujące – mówię także z własnego doświadczenia.

Od jakiegoś czasu zapuszczam korzenie we wspólnocie, która stara się wyjść i zaprzyjaźnić z ludźmi potrzebującymi. W weekend była szansa, by spędzić więcej czasu wspólnie, bo wybraliśmy się razem na krótkie wczasy do Czerwińska nad Wisłą. Było cudownie! Dobrze było pobyć wspólnie w innych okolicznościach przyrody, grając w gry i uczestnicząc w zabawach, mając okazję się lepiej poznać, kiedy czasu jest więcej, a głowy nie zaprzątają codzienne troski lub zaprzątają ją nieco mniej. Kiedy człowiek nie zastanawia się co zje i czy będzie miął co włożyć do garnka. Kiedy obok jest druga osoba, która weźmie pod rękę i zatroszczy się tak zwyczajnie, po ludzku. Kiedy równość jest praktyką, a nie tylko wyświechtanym sloganem.

Wszystko to nie stanowi żadnego powodu do dumy, ale z całą pewnością jest ogromnym darem. Świat, który znamy i w którym żyjemy, zasiedlony przez nieraz tak wsobnych, egocentrycznych i ukierunkowanych na własne potrzeby ludzi, ma jednak ukryte oblicze. Niezmienne. Odwieczne. Prawdziwe. Stwórca powołał bowiem ludzi do innych celów niż lansowane dziś na każdym kroku. Nie potrzebujemy wiele, by być dobrzy. Nie musimy być najpiękniejsi i najmądrzejsi, by wzbudzać szacunek. Nie mamy stawiać w centrum siebie, kiedy wokół jest tylu innych. To właśnie ich – naszych bliźnich – mamy postawić na piedestale. Dziś to nie jest już tylko abstrakcyjna myśl, której mógłbym nie dać wiary, twierdząc, że brzmi jak utopia. Dziś mam pewność płynącą z doświadczenia, że kiedy przesunie się focus z siebie samego na drugą osobę, Pan Bóg zacznie działać z całą mocą. Nieważne czy będzie to dalsza, czy też bliższa osoba. Spotykana codziennie, a może właśnie tylko ten jeden raz. Odległa życiorysem lub też nieomal tożsama. To jest bez znaczenia! Pan Bóg obdarowuje nas przez drugą osobę.

Spotkanie nie zawsze bywa proste. Różne są charaktery. Różne naleciałości. Różna wrażliwość. Po ludzku nie da się pożenić wody z ogniem, ale dla Pana nie ma nic niemożliwego! Jeśli chcemy więc żyć w jedności, jeśli na tę jedność chcemy zasłużyć, powinniśmy zwrócić się ku Bogu i w Nim szukać spoiwa naszych ludzkich relacji – pełnych braków, pęknięć, czasem też niepokojów. Jedność jest możliwa i to jedność w naszej wspaniałej, podarowanej nam przez Boga różnorodności, o ile tylko zgodzimy się Mu zaufać. Ta ufność złożona w Panu owocuje w relacjach. Drugi człowiek nie jest już przeciwko – jest wraz. W końcu wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami w Panu. A że nie wszyscy sobie to uświadamiamy i nie wszyscy potrafimy to okazać… Nie nosić urazy i przebaczać to jak wznieść się na szczyt własnego człowieczeństwa – właśnie tacy jesteśmy mili Bogu, właśnie takimi nas stworzył.

Jedność i wolność, które są nam dane pozwalają nam stworzyć prawdziwą wspólnotę. Świadomi swej podmiotowości, w pełni zintegrowani wewnętrznie, suwerenni w swych decyzjach i wyborach, równocześnie mający wektor ustawiony na innych, co w konsekwencji buduje międzyludzką jedność, możemy budować wspólnotę, która jest naszą duchową rodziną. Oczywiście to Duch Święty pcha nas do tego i wiedzie ku siostrom i braciom. Nieraz krętymi ścieżkami albo na około, bo nie pozwalamy, aby poprowadził nas najprostszą możliwą drogą. Nieraz niepozornie, delikatnie, subtelnie, aż tu nagle dostrzegamy trafność wyznaczonej dla nas trasy. Wspólnota to także dom. Miejsce, w którym okazuje się miłość, bo Miłość przyświeca jej istnieniu i trwaniu. Miejsce, w którym przyjmuje się pochwały i napomnienia, bo jeśli wspólnota żyje w Prawdzie i jest prawdziwa, to będą one miały konstruktywny charakter i dadzą jeszcze więcej energii do pozytywnego działania, tak jak i podniosą upadającego. Wspólnota jest więc na dobre i na złe. Nie jest zachcianką. Nie jest jedynie nagrodą. Jest zadaniem, ale i ogromną szansą – we wspólnocie bowiem ukazuje się nam Chrystus.

Po pierwszej spowiedzi po latach usłyszałem od spowiednika, bym znalazł wspólnotę, bo bez niej każdy może uschnąć i sczeznąć. Miałem już wówczas kordon ludzi wiary wokół, ale nie tworzyliśmy wspólnoty – część z nich przynależała do jakichś grup, w których funkcjonowała nieraz od wielu lat; inni żyli z dala od wspólnot – swym własnym życiem rodzinnym i towarzyskim. Pamiętam, że poprosiłem wówczas Pana, by w stosownym czasie zawiódł mnie do wspólnoty, która stanie się mi duchową rodziną. Patrzę dziś i widzę, że Pan dał mi znacznie więcej. Wskazał mi z jednej strony przyjazną oazę na miejskiej pustyni, w której pozwolił mi się osiedlić i zbudować dom – miejsce, w którym pragnę z dnia na dzień coraz bardziej wzrastać duchowo. Postawił też na mej drodze siostry i braci, z którymi spotykam się cotygodniowo, tak aby czynić wzajemnie nasze życia bardziej znośnymi, dzieląc się tym, co mamy, darząc się dobrym słowem, prostym uśmiechem, czułym gestem. Twardo postawił więc obie me stopy na ziemi żyznej, życiodajnej i urodzajnej. Ziemi, w którą warto zapuszczać swe korzenie. Ma wdzięczność jest nieskończona!

1 Comment

  1. Nie ma wspólnoty bez jedności i wolności. Nie ma jedności gdy wspólnota jest skłócona a na dodatek sztuczna. Wolność jest tam, gdzie wspólnota jednoczy się wokół Tego który dał nam wolność. Mam nadzieję, że jest to dosyć proste 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s