Wspólnota jako miejsce wzrastania

Jezus tak powiedział do swoich uczniów: «Zaprawdę, powiadam wam: bogaty z trudnością wejdzie do królestwa niebieskiego. Jeszcze raz wam powiadam: łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego». Gdy uczniowie to usłyszeli, przerazili się bardzo i pytali: «Któż więc może się zbawić?» Jezus spojrzał na nich i rzekł: «U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe» [Mt 19,23-26]. I dalej Jezus dodał: «Każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy. Wielu zaś pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi» [Mt 19,29-30]. Dzisiejsza Ewangelia to kubeł zimnej wody na głowy współczesnego społeczeństwa aspirującego – niestety aspirującego przede wszystkim w warstwie materialnej.

Ostatnie dni to był wspaniały czas relaksu – z dala od komputera, telefonu, pracy i miasta. Pojechaliśmy wspólnotowo, w niemal dwadzieścia osób, na kilka dni na Słowację, by pochodzić po górach i poczuć ducha wspólnoty. By wspólnie nakrywać do stołu, przygotowywać posiłki, a potem je spożywać, a kiedy wszyscy już zjedzą, wspólnie sprzątać i zmywać. By wspólnie być, mieszkać, rozmawiać, a poprzez to wszystko – budować więzi. By oddychać świeżym górskim powietrzem, przez wysiłek hartować ducha i podziwiać piękno świata z malowniczych górskich szczytów, tak aby stało się to wspólnym doświadczeniem i odłożyło się w pamięci oraz w sercu, stanowiąc fundament dla przyszłych działań i wydarzeń.

Wspominam o tym wyjeździe, bo życie we wspólnocie postrzegam jako jedną z dróg realizacji ewangelicznego wezwania Jezusa. Wchodząc we wspólnotę, w niej zapuszczając korzenie, zyskujemy bowiem nową rodzinę i nowy dom. Wspólnota staje się przyczynkiem do dojrzewania oraz dostrzegania własnych braków, ale i wszystkich tych naszych pozytywnych aspektów, których w innym wypadku nie mielibyśmy, być może, okazji dostrzec. Jest katalizatorem zmiany i buforem, chroniącym przed zwątpieniem. Jest w końcu ogniskiem, które płonie mocnym, bo wspólnie podtrzymywanym, ogniem Miłości.

Takie wspólne bycie uczy jak być z innymi. Jak budować mosty z wykluczonymi. Jak dostrzegać człowieka w innej osobie. Jak pamiętać, że Duch Święty jest jeden we wszystkich. Wspólnota jest poligonem wiary, ale i poligonem relacji – stąd łatwiej wyjść naprzeciw światu, bo „ma się plecy” – ma się za sobą ludzi, którzy współodczuwają, którzy dzielą wyznawane wartości i wyrastają z tego samego pnia. To wspólne bycie jest bardzo przydatne, bo pokazuje, że mimo różnic, a może właśnie wręcz – dzięki nim, możemy kompatybilnie układać relacje, tak iż jedna osoba dopełnia drugą. Tu nie zachodzi sumowanie posiadanych jednostkowo kompetencji, dobrej woli i szczerej chęci każdego z osobna – tu zachodzi mnożenie, tak że na końcu otrzymujemy iloczyn – wyraźnie większy od sumy.

Dziś, w końcówce lata 2018 roku, nie wyobrażam już sobie życia bez ludzi, którzy tworzą wspólnotę, w którą czuję, że wrastam, tak jak nie wyobrażam sobie cotygodniowego rytuału wspólnego przygotowywania posiłków, wspólnej modlitwy i wspólnego wychodzenia na ulicę, by spotkać naszych ubogich przyjaciół. Mam nadzieję, że chociaż niekiedy udaje mi się dać coś szczerze od siebie, bo ja co tydzień otrzymuję bardzo dużo. Braterskiej (i siostrzanej) miłości. Troski i zainteresowania. Zaufania i nadziei. Ta wymiana, która następuje, jest według mnie piękna, bo najzwyklejsza na świecie – prosta, naturalna, ludzka. Dziękuję Ci, Panie, za tę wspólnotową rodzinę, którą postawiłeś sam na mej drodze. Nie musiałem szukać, bo Tyś sam wskazał mi kierunek. Nie musiałem się martwić, bo dałeś mi ludzi, którzy zatroszczyli się o mnie i otworzyli się na mnie. Mam nadzieję, że nie zawiodę ich zaufania. Mam nadzieję, że będę godny, mimo wszelkich błędów, jakie zdarzyło mi się w życiu popełniać, nazywać się ich bratem.

Ty, Panie, nazwałeś się moim bratem: «Któż jest moją matką i [którzy] są braćmi?» I spoglądając na siedzących dokoła Niego rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką» [Mk 3,33-35]. Ucz mnie jak być bratem dla innych, stawiając Ciebie zawsze na pierwszym miejscu. Ucz mnie jak się dzielić, bym działał dla dobra wspólnego, dostrzegając potrzeby innych ludzi. Ucz mnie jak żyć skromnie i nie marnować rzeczy mi powierzonych, bym na Sądzie Ostatecznym nie musiał się tłumaczyć z zachłanności, chciwości, egoizmu, ale też lenistwa i niedbałości za świat, który ludziom powierzyłeś we władanie. Daj doświadczyć z empatią, co znaczy iść do ludzi, którzy wyglądają relacji z utęsknieniem i nie zatracić siebie, swych granic, swych przestrzeni prywatnych. Oto moja modlitwa wieczorna, tuż przed snem, kiedy w głowie wciąż jeszcze piosenki z gór i tęsknota za wspólnie spędzanym czasem. Byle do jutra! W planach spotkanie, zdjęcia, gotowanie i wspominanie tych dobrych dni, bo i podobał nam się wszystkim ten wyjazd bardzo, i każdy z nas naładował swe baterie, rozładowane wcześniej przez życiowy młyn.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s