Zniewalające zło i uwalniające Dobro

4/12/2018

Wróciłem niedawno z Teatru Wielkiego z opery „Król Roger”. Bardzo udana inscenizacja mojej ulubionej polskiej opery była nie lada gratką. Wspaniała scenografia, olśniewające wizualizacje i projekcje multimedialne, kostiumy prima sort i olśniewające (także dosłownie) pomysły inscenizacyjne sprawiły, że chwilami miało się poczucia oderwania od szarej, skąpanej w smogu i plusze rzeczywistości. Zasłuchany oglądałem operę i łapczywie chłonąłem wrażenia, ale moja myśl zawiesiła się na dłużej na temacie jedynie luźno związanym z oglądana sztuką, a mianowicie na pociągającym pięknie zła. Oczywiście nie mam tu na myśli samej opery, szczególnie tej konkretnej. Po prostu ów spektakl skłonił mnie do refleksji nad złem, które potrafi imitować dobro chowając się za iluzją piękna.

Zło przybiera wiele form, ale zdaje się, że bardzo lubi przyoblekać się w pozory piękna. Tak oto kusi i mami. Silnie przyciąga i rozbudza atawizmy. Zachęca człowieka, by przekroczył siebie i stanął poza granicą tego, co dobre, czyste i rzeczywiście piękne. To „piękno” okraszone jest często przyjemnością – chwilową, ulotną, karykaturalną, jeśli spojrzy się na nią z perspektywy prawdziwej radości. To „piękno” pozbawione jest Miłości, bo i swe korzenie czerpie od tego, który Jej się zaparł. To „piękno” zmienia także wciąż swe formy i wciąga, uzależnia, a w końcu zniewala.

Zniewalające zło jest przeciwnikiem uwalniającego Dobra. Tu dostrzec można pewien paradoks, który obecnie dla wielu wydaje się niezrozumiały, między innymi dlatego, że brakuje im podobnego doświadczenia w ich własnym życiu. Wielu ludzi sądzi (i ten swój pogląd wyraża), że zasady wiary ograniczają człowieka wierzącego. Że to Pan Bóg coś nam nakazuje, a czegoś innego zakazuje. Albo że to Kościół jest ciemiężcą i nakłada ciężary nieznośne dla przeciętnego człowieka. Mało kto jednak dostrzega, że osoba prawdziwie wierząca kieruje się w swych wyborach poczuciem wolności, krocząc ścieżką zalecaną dla jej właściwego duchowego rozwoju, którego skutkiem jest żywa relacja z Panem Bogiem, a nie drogą siłą narzuconą. To droga sprawdzona przez świętych. To droga potwierdzona przez wieki. Tak oto człowiek korzysta z wolnej woli. Być wolnym to móc czynić wszystko, ale równocześnie wybierać to, co jest dla nas i dla innych dobre.

Zły potrafi nałożyć przepiękne maski, byle tylko przyciągnąć naszą uwagę. Pan Bóg jednak jest naszą mocą i naszą tarczą, a przy tym naszym ukojeniem. Po cóż mielibyśmy chcieć kroczyć za iluzją, kiedy mamy przed sobą Boga Prawdziwego – skarb największy i najcenniejszy? Po co kluczyć po pustkowiach, kiedy otrzymaliśmy dar Spotkania – nagrodę najlepszą z możliwych? Nie dać się zwabić „pięknu”, objawiającemu się poprzez błyskotki i okrągłe słówka, a mającemu zwieść na bezdroża. Być konsekwentnym w swych wyborach. Pozwalać Duchowi Świętemu rozbudzać w nas radość i pokój. Adwent za krótki, by dać Bogu zmienić całego siebie, ale niechby tylko drobna część mnie okazała się w dniu Bożego Narodzenia lepsza, czystsza i bardziej przygotowana na Spotkanie z rodzącą się Dzieciną oraz godne przywitanie przychodzącego na świat Zbawiciela, a będę naprawdę szczęśliwy.

1 Comment

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s