Mądrość, która od Boga pochodzi

Chyba nie tylko słońce, które wschodzi coraz mocniej w tych dniach nad Warszawą, uderzyło mnie z taką mocą. Radość mam wielką w sobie i bezkresny wewnętrzny spokój. Ogromne poczucie wolności. Z Miłości wolność pochodzi i darem jest Najwyższego, więc nie dość, że z wdzięcznością przeżywam fakt bycia obdarowanym, to również szczęśliwy się czuję, wiedząc, że Pan jest przy mnie obecny i pogodą ducha mnie wypełnia. Że Pan pomógł mi rozeznać we właściwym czasie i tempie sprawy, które piętrzyły się w głowie, i pomógł podjąć mądre, choć niełatwe decyzje, które doprowadziły do podjęcia konkretnych działań – zgodnych z Jego wolą, o czym świadczy moja obecna radość, pokój w sercu i wspomniana pogoda ducha. Pogoda ducha idealnie zgrywająca się z wiosną, której pierwsze przebłyski już widać za oknem.

Wiem, zima może jeszcze wrócić. Tak jak pogoda jest zmienna, tak i przejawy wiary w moim życiu bywają różne. Rozpływa się gdzieś zaufanie. Tracę grunt pod nogami i zaczynam dryfować. Zdarza mi się, że za bardzo uwierzę w siebie, a potem już tylko lawina grzechu, festiwal lęków i pozorna hegemonia słabości. Silna więź z Bogiem, przeżywana w danym momencie, niestety z mojej winy, zostaje osłabiona. On jednak jest przy mnie, utrzymuje kurs mojego życia, a kiedy już wyrywam się z całych sił na wzburzone morze, ślepo mknę w mrok, nie dostrzegając nawet czasem lub co gorsza – nie chcąc czasem dostrzec, że pędzę w zupełnie odwrotnym kierunku niżby podpowiadało mi sumienie i głos Boga pochodzący z serca, mój Pan i mój Brat dba o to, bym był w stanie znów złapać azymut. Bym za sprawą Ducha Świętego powrócił do tej najważniejszej relacji, bym na nowo odkrył żywy kontakt z Jezusem i dał się pochwycić Miłości, to znaczy znalazł miejsce w objęciu miłosiernego Ojca.

W ojcowskim Bożym uścisku nie ma żadnego ucisku. Przeciwnie, dopiero w tym uścisku, co być może zabrzmi paradoksalnie, ale jest moim doświadczeniem, można poczuć prawdziwą wolność. Wolność, która jest darem Boga, co warto w nieskończoność powtarzać, i która dopiero w relacji z Panem może w pełni wybrzmieć. Wolność, która wypełnia życie sensem i nadaje znaczenie relacjom budowanym z ludźmi – w rodzinie, w Kościele, wśród przyjaciół lub kolegów z pracy, pośród napotykanych każdego dnia nieznajomych. Wolność, która zdejmuje z barów codzienne ciężary, gdyż wpisana jest w nią ufność, zawierzenie, a wręcz pewność, że jutro przyniesie wszystko to, co dobre i właściwe, jeśli tylko będzie zakorzenione w Panu. Już nie ja – sam w sobie, sam z siebie i sam dla siebie, ale ja – w Panu, z Panem i dla Pana – żyję, działam i miłość, którą otrzymałem wylewam na innych.

Ktoś powie, że to niemądre. Jaki Bóg? Jaki Pan? Sam jesteś kapitanem łajby swego życia! I oczywiście w pewnym sensie, bardzo konkretnie zresztą, jestem. Za sprawą wolnej woli, daru Stwórcy, mogę podejmować wszelkie decyzje i działania – zgodne i niezgodne z wolą Boga. Jeśli zechcę, mogę żyć odwrócony do Niego plecami, przekonany o własnych racjach, redefiniując świat wedle własnych potrzeb. W swej szczodrości Bóg podarował mi nawet taką możliwość. Rodzi się jednak proste pytanie: tylko po co miałbym to czynić? Na marginesie dodam, że dziś owo pytanie wydaje mi się proste. W czasach, kiedy redefiniowałem świat pod siebie nawet nie widziałem tego pytania na horyzoncie.

Wydaje się, że jest to pytanie zasadnicze. Po co miałbym się odwracać od Boga, który mnie kocha i daje mi o tym znać na każdym kroku, o ile tylko zechcę to dostrzec i uznać? Dzisiejszy świat zachłysnął się indywidualizmem i rzekomą ludzką omnipotencją, ale prawdziwa mądrość, powie każdy, kto tego we własnym życiu doświadczył, to wcielona Mądrość Boża, Jezus Chrystus, który oddał swe życie za mnie i zaprosił mnie, abym włączył się w Jego mękę i krzyż, dla zbawienia siebie i innych. Brzmi trudno i niezbyt atrakcyjnie? Cóż, rzeczywistość nie jest zawsze łatwa i atrakcyjna, a życie nie jest namalowane jedynie pastelowymi barwami, jak chcieliby dziś niektórzy.

Obecnie wielu krzyczy, jakby od tego krzyku ich komunikat miał się stać prawdą, że oto teraz ja mam robić to lub tamto, że oto ja mam być taki czy owaki, że oto ja muszę niepodzielnie władać swym życiem i samodzielnie brać sprawy we własne ręce, nie oglądając się na innych, a tym bardziej już na Boga. Ten jest bowiem, dla tak wielu współczesnych, jedynie wytworem piśmiennych starożytnych, nie zaś istniejącym faktycznie El Szaddaj – Bogiem Wszechmogącym, Adonai – Moim Panem, a także Stwórcą Wszechświata i Mądrością Przedwieczną. Jakby zapomniano, że prawdziwe poznanie, pozwalające pojąć sens złożonego świata – z jego pięknem i z brzydotą weń wrosłą, możliwe jest jedynie za przyczyną łaski, pochodzącej od tego, który stworzył świat i życie tchnął w stworzenie. Mądrość to Bóg. Poznanie od Niego pochodzi. Mogę pojąć sens istnienia i podjąć właściwe decyzje, o ile napełnię się życiem, a życiem jest Jezus Chrystus.

Cała mądrość od Boga pochodzi, jest z Nim na wieki. Piasek morski, krople deszczu i dni wieczności któż może policzyć? Wysokość nieba, szerokość ziemi, przepaść i mądrość któż potrafi zbadać? Jako pierwsza przed wszystkim stworzona została mądrość, rozum roztropności od wieków. Korzeń mądrości komuż się objawił, a dzieła jej wszechstronnej umiejętności któż poznał? Jest Jeden mądry, co bardzo lękiem przejmuje, siedzący na swym tronie. To Pan ją stworzył, przejrzał, policzył i wylał na wszystkie swe dzieła, na wszystkie stworzenia według swego daru, a tych, co Go miłują, hojnie nią wyposażył.

Fragment Mądrości Syracha [Syr 1,1-10] mówi wszystko i pokrywa się z doświadczeniem Boga w moim życiu. W Nim i od Niego cała mądrość. Idąc z Nim, moją wolę zahaczając w Jego woli, obracając się całym sobą ku Niemu otwieram się na rzeczywistość prawdziwej radości i pokoju. To On rozświetla niebo mego życia swym światłem. To On, Wschodzące Słońce, rozjaśnia firmament mojego świata. To w Nim odnajduję odpowiedzi na pytania, które rodzą się w mojej głowie i pragnienia, które odnajduję w sercu. Daj, Boże, by każdy dzień jaśniał jak ten dziś. Bym pamiętał i potrafił każdą moją decyzję zawierzyć Tobie. Bym na Słowie oparł moje życie. Daj mi, Panie, siłę, by kroczyć drogami, które przede mną odkrywasz. Wlej w me serce żar Miłości i umiejętność dzielenia się Tobą – bez przemądrzałości i zadufania, z pełną pokorą i w oddaniu Tobie. Bądź, Boże, uwielbiony za wielkie Twe dzieła w moim małym świecie, w moim nieporadnym życiu, które zwracam Tobie.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s