Cierpliwość, przebaczenie, ufność

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Modląc się, nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, zanim jeszcze Go poprosicie». Czytam [Mt 6,7-8] i myślę o swojej modlitwie. Mimo że bliska jest mi adoracja i milczące spotykanie się z Panem, czy i ja czasem nie przegaduję tych momentów, które w sposób intencjonalny chcę poświęcać Bogu? Czy i ja nie pragnę czasem tak jakby Boga ponaglić, tak jakby przypomnieć Mu, o co jeszcze proszę? Ze szczerością, ale i z pewną dozą zawodu, przyznaję, że nieraz tak właśnie się dzieje. Bywam zbyt niecierpliwy i zamiast spokojnie czekać, dając tym samym pole do działania Panu, wyrywam się, kiedy jest czas, aby milczeć, aby słuchać.

Tak mówi Pan Bóg: «Podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa». Czytanie [Iz 55,10-11] mówi jasno: Bóg ma plan, który realizuje we właściwym czasie. Stajemy się częścią Jego planu, ale musimy pozwolić Mu działać. Musimy dojrzeć do tego, by pewne rzeczy się wydarzyły. Pozwolić, by nastąpiła w nas samych przemiana – możliwa i odbywająca się za sprawą Najwyższego. To wszystko wymaga czasu. Z upływem czasu zaś nierozerwalnie związana jest cierpliwość.

Cierpliwość jest jednym z owoców Ducha Świętego. „Owoce są efektem ścisłej współpracy człowieka z Duchem Świętym. Przez życie sakramentalne, modlitwę, formację oraz ciągłą pracę nad sobą można je osiągnąć”. Czyli Duch Święty działa i współpracuje ze mną – zapraszam Go do swego życia, starając się stworzyć przestrzeń wzrostu, tak by z Jego pomocą przynieść obfity owoc. Cierpliwość jest więc niczym krzew, o który dbam, by cieszyć się z efektów włożonej pracy. Nie mam pędzić, ani nie mam bezwolnie czekać. Mam działać, ale ze świadomością, że współdziałam z Bogiem i aby osiągnąć efekt, muszę Jemu zaufać i dać się pokierować. Muszę powściągnąć nieco lejce, wierząc, że kiedy je puszczę, Pan je mocniej pochwyci i skuteczniej poprowadzi dyliżans mojego życia. Gdzie kończy się moja moc, tam zaczyna się moc Jego. Gdzie dają znać o sobie moje ograniczenia, tam zaczyna się bezkresna sprawczość Boga. Kiedy wydaje się, że ciężar mojej winy ciągnie mnie na dno i nie daje pójść ani o krok naprzód, wówczas umiłowany Bóg ukazuje swą wszechmocną miłość, rozlewa swe miłosierdzie, udziela mi przebaczenia i pozwala zdobywać niewyobrażalne szczyty.

«Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, Ojciec wasz nie przebaczy wam także waszych przewinień». Tymi słowy kończy się tekst dzisiejszej Ewangelii [Mt 6,14-15]. Biorę go sobie do serca. Nie nosić nigdy urazy, a będzie pewnie milion sytuacji w życiu, kiedy ktoś zechce wbić szpilę, obrazić, zniesławić lub przykrość sprawić. Sprowokować do lęku. Podkręcić atmosferę. Popsuć dobre samopoczucie – ot tak, w imię chwilowej rozrywki. Naigrywać się albo dowcipkować – aż po zranienie. Ludzie czasem zapominają, że ze swej natury są dobrzy i zaczynają siać zło wokół. Pan jednak mówi wybacz każdemu, kto zawini, a Tobie będzie wybaczone. Słucham więc i wcielam w życie tę ewangeliczną zasadę. Przecież przed nami wieczność! Po co miałbym się zawieszać na tym, co doczesne, co ulotne, co przeminie?

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s