Serce ufne, przepełnione Nadzieją

21/3/2019

Tak mówi Pan: «Serce jest zdradliwsze niż wszystko inne i niepoprawne – któż je zgłębi? Ja, Pan, badam serce i doświadczam nerki, bym mógł każdemu oddać stosownie do jego postępowania, według owoców jego uczynków». Dzisiejsze czytanie [Jr 17,5-10], mówiące, iż błogosławionym jest ten, kto zaufa Bogu, kończy pytanie postawione przez Pana oraz odpowiedź na nie. To są mocne słowa. Można rzec, że w pierwszym odruchu nawet nieco trudne do przyjęcia. Mam na myśli ów fragment podprowadzający zadane pytanie: serce jest zdradliwsze niż wszystko inne i niepoprawne.

Jak to? Przecież serce, w biblijnym rozumieniu, to nasz centralny ośrodek myślenia, patrzenia, słuchania. To miejsce Spotkania. Przestrzeń rozeznawania woli Bożej. Świątynia dialogu pomiędzy Panem a mną. Rozmównica, w której wybrzmiewa głos sumienia i zarazem szpital, w którym znajduję lekarstwo na lęki i boleści, pokrzepienie na me słabości, maść kojącą rany spowodowane przez mój własny grzech. W końcu serce to żywe tabernakulum – tu spoczywa mój Pan, kiedy przyjmuję Go w Eucharystii. Jak więc może być owo serce zdradliwsze niż wszystko inne i niepoprawne?

Ano może! Serce nie będzie w pełni sercem, tzn. nie będzie godne zaufania i nie będzie prawdziwie stanowić oparcia, jeśli nie wyścieli go ufność Panu. Inaczej dzieje się, kiedy człowiek zacznie pokładać ufność w Panu, i Pan jest jego nadzieją. Bóg mówi z kart Księgi Jeremiasza: jest przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce. To serce, odwrócone od Boga, zapatrzone samo w siebie, autoreferencyjne, skazane jest na stanie się sercem pustym, jałowym, aż w końcu przemieni się w serce martwe.

Takie serce jest niepoprawne, bo nie czerpie ze Słowa, ale mylnie rości sobie prawo do bycia „Słowem”. W rzeczywistości jest jednak tylko cieniem, który rosnąc niepohamowanie, a nieraz niepostrzeżenie, zamienia się w mrok i zalewa cały mój jednostkowy świat. Dokonuje zdrady i zwodzi na manowce. Odsunięcie Pana na boczny tor osłabia sumienie. Zagłusza wolę Bożą. Burzy mury świątyni, tak iż nie ma już przestrzeni dialogu. Zmienia kameralność rozmównicy na bełkotliwość miejskiego hyde parku. Przekreśla misję szpitala, a w jego miejscu wyrasta pancerny loch, w którym namnażają się lęki, uwypuklają się słabości, wciąż na nowo rozdrapywane są rany, tak że już się nie goją. Nie ma tabernakulum, bo mrok oddala od Boga i próżno szukać woli przystępowania do sakramentów – teraz ja i moje widzimisię góruje ponad tym, co Boże. Takie serce rozsypuje się w pył. Zwęgla się. Pozostają jedynie zgliszcza.

Rekonstrukcji może się podjąć tylko sam Bóg – trzeba Mu tylko na to pozwolić. Kiedy przyjdzie Pan z zaproszeniem do budowania z nim relacji, daj Mu szansę. Daj sobie szansę. Tylko z Nim da się odnaleźć prawdziwe szczęście. Tylko On może wlać w nasze serca harmonijną muzykę Miłości. Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu, i Pan jest jego nadzieją. Jest on podobny do drzewa zasadzonego nad wodą, co swe korzenie puszcza ku strumieniowi; nie obawia się, gdy nadejdzie upał, bo zachowa zielone liście; także w roku posuchy nie doznaje niepokoju i nie przestaje wydawać owoców. Pan niesie zbawienie. Każdemu. W Wielkim Poście, okresie przemiany i nawrócenia, dostrzeżenie tej prawdy, pozwala otworzyć się na łaski płynące od Boga. Pan już tu jest. Wyjdźmy Mu ochoczo na spotkanie!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s