Moje największe marzenie oraz lęk

Biorę obecnie udział w rekolekcjach wielkopostnych, które otwierają mnie i przełamują moje wewnętrzne granice. Wczoraj nakłoniły mnie także do spontanicznego zadania sobie dwóch pytań: o moje największe marzenie i o mój największy lęk. Ciekawe jest mierzenie się z dwoma tak odległymi, zdawać by się mogło, zagadnieniami równocześnie. To, co mnie zaciekawiło, to fakt, iż w gruncie rzeczy te dwie sprawy się ze sobą łączą. Nie ma pomiędzy nimi aż takiej przepaści, jak mogłoby się wydawać. Są jak awers i rewers. Jak dzień i noc. Jak światło i mrok. Marzenie jednak jest mocniejsze i staje ponad lękiem, tak jak jasność zwycięża ciemność – to już refleksja kolejna, wynikająca z zawierzenia i zaufania Bogu. Co jednak zapisałem na kartce – po jednej i po drugiej stronie?

Odpowiadając na pytanie o moje MARZENIE bez namysłu napisałem, że marzę, aby: Kochać. Do tego dopisałem krótkie rozwinięcie: Każdego. Zawsze. Całym sobą. Nawet, kiedy wydaje się to niemożliwe. W końcu tego uczy mnie Pan Bóg w swoim Słowie. Na to zwracał tyle razy w mym życiu uwagę. Uczulał. Uwrażliwiał. Naprowadzał na trop Miłości, bym z Niej wyprowadzał swą miłość do innych – bliższych i dalszych. Miłości uczy mnie także poprzez słowa Księgi Życia Jeruzalem. Rozpoczyna się ona tak, że kiedy czytałem po raz pierwszy, to musiałem przystanąć na tym początku, by go dobrze przetrawić. Kochaj. To pierwsze zdanie, które pada. Po zaczerpniętej ze Słowa sugestii, a może bardziej – po owej pierwszej radzie, z pewnością doświadczonej na własnej skórze przez Autora, następuje kropka. Jest to pierwsze zdanie na wspólnej Drodze do Nowego Jeruzalem. Kochaj. Marzę więc, by kochać bezgranicznie i bez wahania. By stać się przystanią i portem dla wszystkich potrzebujących. By spod wypowiadanych słów, wykonywanych gestów i rodzących się naturalnie na twarzy uśmiechów zawsze wyłaniała się Miłość.

Druga część jest trudniejsza. Jak mówić o lęku? Jak dzielić się tym, co tak intymne? Co sprawia, że odsłaniam się najbardziej przed drugim człowiekiem? Mój LĘK codziennie mi towarzyszy, więc czuję, że powinienem jednak się z nim zmierzyć i zacząć o nim w końcu otwarcie mówić. Tak oto lękam się: że zło, do którego przyłożyłem, przykładam lub kiedykolwiek przyłożę rękę uderzy w kogoś, kogo kocham lub miłuję. Dodam tylko, że to rozróżnienie opiera się na umownym założeniu, że kocham osoby bliskie, a miłuję każdego bliźniego. Ten mój lęk nie jest wcale tak wydumany, jak mogłoby się w pierwszej chwili wydawać. Boję się w sposób rzeczywisty krzywdy innych, która byłaby następstwem moich działań. Dopóki bowiem „moje zło” godzi tylko we mnie, przynajmniej wiem, że piję, com sobie nawarzył. Wówczas jest to sprawa przede wszystkim między mną a Panem Bogiem. Krzywdząc siebie zawsze krzywdzę przecież i Jego… Lękam się jednak tych sytuacji, w których krzywdzę drugiego człowieka. Trzeba to powiedzieć wprost: krzywdziłem, krzywdzę i zapewne będę krzywdzić ludzi. Obmową. Niewystarczającą atencją. Ograniczonym zaufaniem. Niecierpliwością. Nieuprawnionym osądem. Brakiem miłosierdzia. Wiarołomstwem. Szerzeniem zgorszenia. Trywializowaniem zła. Na wiele różnych sposobów – można by tak wymieniać w nieskończoność… Krzywdząc bliźniego zawsze sprzeniewierzam się Miłości i chyba to boli najbardziej. Właśnie tej zdrady się lękam – wobec Boga, który daje się dostrzec w obliczu drugiego człowieka.

Przed snem więc proszę Cię, dobry Jezu, który na krzyż zaniosłeś wszystkie te krzywdy, będące moim udziałem, i śmierć poniosłeś, by zmyć ze mnie moje grzechy, strzeż mnie i prowadź do Ojca. Spraw, bym świadomie odrzucał zło w swoim życiu. Rozjaśnij me życie światłem Słowa. Niechaj Duch Święty napełnia mnie każdego dnia mądrością, rozjaśnia mój rozum, obdarowuje umiejętnością, radą i męstwem, a także niechaj mnie uczy, wciąż na nowo, pobożności i bojaźni Bożej, bym umiał się modlić i bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie – Miłości mego życia, Panie mój i Boże po trzykroć Święty.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s