Bóg, który zabiera nas w Drogę

5/7/2019

Jezus, wychodząc z Kafarnaum, ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» A on wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i zasiadło wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: «Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?» On, usłyszawszy to, rzekł: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: „Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary”. Bo nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników».

Znamienna jest optyka Chrystusa. Nie ten doskonały, ale ten naznaczony grzechem wart jest, aby skierować ku niemu uwagę i wyciągnąć rękę. Więcej – siąść do stołu, spędzać czas, dzielić się tym, co najlepsze. Jezus nie szuka poklasku wśród tych, którzy uchodzą za godnych, za wielkich, za znaczących. Jezus swoją atencją i swym cennym czasem, jaki ma na ziemi, by nakreślić wzór działania dla nas – swych niesfornych i marnych braci, obdarza tych, którzy nie są poważani, którzy nie są potężni i nie są też dla świata znaczący. Jezus idzie „ubrudzić się” do tych, którzy nie są bez skazy. Swym przyjściem zaś sprawia, że pomnaża się międzyludzka miłość. [Jezus] rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» (…) [Mateusz] wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i zasiadło wraz z Jezusem i Jego uczniami. Zaprasza jednego, a finalnie przychodzi wielu. Nawraca jednego, a otwierają się serca liczne.

Niełatwa jest optyka Chrystusowa. Przyjemnie jest przecież rozmawiać z ludźmi szanowanymi, których przykład karmi. Miło jest spędzać czas pośród tych, których postrzegamy jako wartościowych. Radośnie przyjmuje się uznawanych za świętych za życia, często nie wnikając głębiej – pozostając przeważnie na poziomie fasady. Ileż trudniejsze wydaje się jednak wykonanie kroku w kierunku kogoś, kto jawnie grzeszy albo gorszy? O ile bardziej skomplikowane zdaje się wyjście naprzeciw tym, którzy są odtrącani przez społeczeństwo i nie wpisują się w ramy stawiane przez kulturę bycia doskonałym pośród doskonałych? Jak poddać się tej optyce, która każe nam wyjść ze strefy komfortu i to nie obiecując, że coś możemy zyskać, ale raczej sugerując, że przyjdzie nam coś potencjalnie stracić?

Odpowiedź jest paradoksalna, jak paradoksalne bywają nauki, pozostawione nam przez umiłowanego Pana. Paradoksalna, ale potwierdzająca się w praktyce – należy poddać się tej przedziwnej optyce z wiarą i z miłością. Tylko i aż tyle! Podążając Drogą, za Miłością, z ufnością, szybko dostrzegamy, że przeważnie tracąc coś, znacznie więcej zyskujemy, a wybierając drogę trudniejszą w rzeczywistości wybieramy drogę prostszą (co nie równa się: łatwiejszą!). Pan Bóg – nasz Towarzysz, nasz Przyjaciel, nasz Brat – prowadzi nas drogą prostą, prowadzącą ku szczęściu, a w konsekwencji także ku niebu. Daje nam się poznać w niedoskonałych bliźnich, przypominając, abyśmy nie popadali w pychę – sami jesteśmy równie, a nieraz i bardziej niedoskonali, nawet jeśli realizuje się to na zgoła odmiennych polach.

Widząc wyrzutka, idź mu więc na spotkanie. Widząc odtrąconego, wyjdź mu z radością naprzeciw. Tak czyni Pan Bóg. Tak czyni Ojciec, który wybiega naprzeciw wszystkim swym synom marnotrawnym, by zabrać nas w Drogę, równocześnie ani przez chwilę nie zapominając o swych wiernych dzieciach, które całe życie Mu poświęcają – ku Jego chwale. W końcu o to chodzi, byśmy życiem swym uwielbili Boga. Cześć Mu oddajać możemy na różne sposoby – również idąc do tych, których omijają inni, bo boją się, że odium odrzucenia i wykluczenia spłynie także na nich. Nie bójmy się – to jest, to może być nasz chwalebny krzyż.

Ponadto w każdym człowieku możemy spotkać Chrystusa i przez każdego człowieka może On do nas przemówić. Słuchajmy więc, wytężajmy słuch i spróbujmy wspólnie nie przegapić szans dawanych nam na każdym kroku. Niech zmartwychwstaną umarli! Pozwólmy, by poprzez naszą otwartość, miłość i troskę Bóg tchnął nowe życie w tych, którzy wydają się być uśpieni, którzy są dziś właściwie umarli. Za świętym Efremem Syryjczykiem, mnichem, diakonem i Doktorem Kościoła z IV wieku, który w Pieśni o zmartwychwstaniu umarłych tak poetycko uwielbił przywracającego życie Boga, powtarzam: Chwała Mu, gdy uniża – Chwała Mu, gdy wskrzesza – Niech i ma cytra gra Bogu w dniu zmartwychwstania.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s