Milczenie, czyli otwarcie się na Boga

21/7/2019

Zarzekałem się ostatnio, że kolejny wpis może być o milczeniu. Utkwiła mi owa deklaracja w głowie i zacząłem się zastanawiać nad tym tematem. Jak go ugryźć, kiedy sam nie jestem mistrzem milczenia? W jaki sposób opisać coś, czego do końca nie rozumiem i nierzadko nie umiem skutecznie wdrożyć w codzienności? Czym właściwie jest owo milczenie? Temat nie dawał mi spokoju, choć zabiegany odsuwałem go od siebie jak tylko mogłem daleko…

Jestem gadułą. Musi to być zresztą trzeciorzędny powód pisania niniejszego niecodziennika. Pisania nieraz nieskładnego. Pisania zbyt często niedbałego. Pisania, w którym nieraz myśli urywam tam, gdzie powinno się je rozwinąć, a innym razem plotę trzy po trzy, leję słów potoki, a można by coś ująć jednym prostym zdaniem w punkt i byłoby po sprawie. Jestem gadułą, a gaduła żyjący w monastycznej wspólnocie wcale nie ma łatwo. Co i rusz jakieś przywołujące do pokoju csiii albo spojrzenie, które mówi wszystko – zresztą uzasadnione. Chcesz się podzielić jakąś myślą, a tu trzeba czekać na właściwy moment, a wtedy okazuje się, że te myśl już dawno uleciała. Może nie była znacząca? Być może, choć często tak naprawdę do końca nie wiadomo…

Jestem gadułą, ale doświadczam też coraz bardziej, że gadulstwo jest większym problem niż przynosi korzyści. Nawet z mądrego gadania rzadko kiedy wynika coś sensownego. Mówimy, bo nie umiemy milczeć. Gadamy, żeby zabić czas. Paplamy, bo tak jest łatwiej i nie ma krępującej ciszy. Nawijamy, żeby wylać z siebie wszystko, jakby to było tak naprawdę istotne. Nawet teraz rozpisuję się, a przecież czuć już, że konkluzją musi być milczenie. Nim jednak zamilknę pragnę choć spróbować uchwycić sens lub jakąś jego namiastkę.

Zdecydowałem się napisać parę słów o milczeniu, nie tylko ze względu na wcześniejszą deklarację, ale także dlatego, że Słowo serwuje w tych dniach ów temat na każdym kroku. Nie zawsze wprost, ale temat wraca i pobrzmiewa w międzywierszu. Weźmy na początek Ewangelię czwartkową, zawierającą dwa słowa-klucze, bez których nie da się podejść do tematu milczenia. «Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych» [Mt 11,29]. Cichy i pokornego serca – taki jest Jezus. Cisza i pokora – to są wymiary milczenia.

Milczenie wyrasta z ciszy. Sensem milczenia nie jest niemówienie – sensem milczenia jest doświadczanie ciszy, to znaczy powrót do naturalnego stanu, w którym mamy możliwość doświadczania Boga, słyszenia Jego głosu i dania sobie sposobności do Spotkania z umiłowanym Panem. Milczenie jest zatem odpowiedzią na poszukiwanie Stwórcy. Jest metodą tworzenia warunków sprzyjających rozmowie z Ojcem. Jest w końcu kluczem do wrót przestrzeni, w której działa Duch Święty. Milczenie jest więc również zaproszeniem. Zaproszeniem do budowania relacji z Panem. Zaproszeniem zwrotnym wystosowanym do dobrego Boga, który nas wciąż zaprasza do kontaktu ze sobą.

Drugim słowem-kluczem jest pokora. Bez niej nie da się tak właściwie przyjąć milczenia. Tak jak cisza jest przestrzenią, w której mają miejsce narodziny żywej relacji z Bogiem, tak pokora jest akuszerką pomagającą przy owych narodzinach. Może czasem dałoby się bez niej nawet obyć – Bóg przecież jest wszechmocny i nawet do niepokornego potrafi dotrzeć, aby Go człowiek usłyszał, o ileż jednak prościej rodzić mając obok profesjonalną położną. Pokora to właśnie ta specjalistka od rodzenia więzi z Panem. Uczy i towarzyszy. Doradza i rozładowuje napięcia. Pokora umożliwia przyjęcie milczenia. Pozwala na powściągnięcie nie tylko języka, ale też wewnętrznego potoku słów, myśli, emocji. Milczenie jest próbą otworzenia się na słuchanie i dopuszczanie do siebie tego, co się słyszy, ale też próbą otworzenia się na bycie obdarowywanym i przyjmowanie. To wymaga wykonania kroku w tył. Milczenie – w duchu pokory – jest właśnie tym krokiem.

To nie wszystko. Słowo z dziś [Łk 10,38-42] brzmi na swój sposób bezlitośnie, ale tak naprawdę rzuca właściwe światło na wagę milczenia. Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go w swoim domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która usiadłszy u nóg Pana, słuchała Jego słowa. Marta zaś uwijała się około rozmaitych posług. A stanąwszy przy Nim, rzekła: «Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła». A Pan jej odpowiedział: «Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona».

Co robi w rzeczywistości Maria, siedząca u stóp Nauczyciela? Słucha jego słowa, to znaczy milczy, otwiera serce i przyjmuje Miłość. Milcząca Maria, której wyraźnym przeciwieństwem jest rozgadana, ale też przepełniona żalem Marta, robiąca niezależnie od tego, w ramach podejmowanych posług, kawał dobrej roboty, jest wzorem drogi prowadzącej w najkrótszy sposób do Pana. Prawda przemawia z ciszy, ale też towarzyszy nam w ciszy. Milczenie, czyli otwartość na Prawdę, jest właśnie tym czego potrzeba, aby relacja z Bogiem rozkwitła. To nie znaczy, że należy porzucić dzieła miłosierdzia, posty, jałmużnę czy tym bardziej modlitwę! Trzeba jednak wyprowadzać wszystkie te akty z  pokory i ciszy, z milczenia, które otwiera i które pozwala dostrzec najprostszą prawdę o nas samych, to znaczy prawdę, że my nic – wszystko czyni poprzez nas Pan Bóg.

Milczenie ma też wiele wspólnego z posłuszeństwem. Jest jego dopełnieniem. Milczę przez szacunek. Milczę z miłości. Milczę, bo pragnę jednoczyć się z Panem. Księga Życia Jeruzalem [30] zawiera genialne intuicje odnośnie tematu milczenia. Wejdź w tajemnicę ciszy. Celem twojego życia nie jest milczenie, lecz miłowanie twych braci i sióstr, poznanie samego siebie i przyjmowanie twego Boga. Musisz nauczyć się słuchać, wchodzić w głąb siebie i wznosić się ponad siebie. Do tego wszystkiego zaprasza cię cisza. Szukaj jej więc z miłością i czujnie. I dodaje coś bardzo istotnego, co pozwala lepiej zrozumieć znaczenie milczenia. Nie dowierzaj jednak fałszywemu milczeniu: twoje milczenie nie może być ani małomównością, ani ponuractwem, ani zachowywaniem jedynie dyscypliny, ani systematyczne, ani sztywne czy ospałe. Prawdziwe milczenie otwiera cię na pokój, na adorację, na miłość. Bracie Pierre-Marie, jak pięknie i polifonicznie potrafisz uchwycić sens rzeczy!

Tyle na teraz, bo późna pora, a chciałbym wstać w nocy na adorację. Swoją drogą, zawsze jest to doskonała okazja do milczenia właściwego – pełnego miłości, pełnego otwartości i gotowości do odkrywania woli Bożej. Adoracja, niejako pobocznie, uczy mnie milczenia i osadza w milczeniu – osadza mnie w Panu. Na koniec jeszcze jeden cytat z Księgi Życia [31], zanim udam się spać. Do tematu milczenia z pewnością jednak wrócę, bo on dojrzewa we mnie i widzę, że jeszcze bardzo wiele przede mną do odkrycia. Bóg jest milczeniem. Jego wszechmocne Słowo zstąpiło do nas, gdy głęboka cisza zalegała wszystko. I to w szmerze łagodnego powiewu objawił się On swemu prorokowi. Twe milczenie otworzy cię na słuchanie najwznioślejszego Słowa i usłyszysz, jak z twoich głębi wznosi się głos, który szepce: Pójdź do Ojca. Przez nie wejdziesz w tajemnicę Boga, otworzysz swą duszę na radość Jego obecności i na łaskę uwielbienia.

Na marginesie dodam, że to jest mój dwusetny wpis. Jestem gadułą… Z serca jednak dziękuję wszystkim tym, którzy to znoszą.

1 Comment

  1. Trudno jest nauczyć się milczeć… Czasami zaczyna się słyszeć coś, co jest w moim wnętrzu i chcę jak najszybciej to zagadać czy zracjonalizować. Ciężko pobyć w smutku, zobaczyć, że to też część mnie. Ta część, którą także powinnam ofiarować Jemu – Odwiecznemu Słowu.

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s